Obroty (WIG20) nie przekroczyły wczoraj wartości 200 mln zł, więc proszę nie wymagać ode mnie, bym komentował taką sesję i wyciągał tutaj jakieś przełomowe wnioski. Ostatnio pisałem, że musimy teraz przejść przez czyściec konsolidacji i wczorajsza sesja była tego kolejnym nudnym etapem. Ani wahania zachodnich indeksów, ani wyniki spółek (PKN i PKO BP - zyski dobre, ale jest na co narzekać w raportach) ani dane makro napływające ze Stanów (fatalny NY Empire State Index wskazujący na zastój sektora i TICS data wieszczące kolejne nerwowe dyskusje o deficytach) nie były wczoraj wystarczającym impulsem by wciągnąć poważny kapitał do gry. Zresztą cokolwiek by się nie działo, to mało kto z zagranicznych inwestorów patrzył wczoraj na Warszawę w momencie gdy Wiedeń i Budapeszt miały dzień bez sesji. Z reguły właśnie odpoczywa wtedy cały "koszyk".

Ruchy rynku były w większości przypadkowe i fakt "przetestowania" środowych dołków wynika niemal wyłącznie z faktu niskiej aktywności, a nie ze słabości rynku i późniejszej obrony tego wsparcia. Skoro więc nie widać było zaporowych zleceń funduszy broniących ostatnich minimów, to coraz bliższą wykreślenia formację podwójnego dna należy traktować na razie w kategoriach analiz życzeniowych.

Ja dalej zakładam trochę chaotyczne szarpanie rynkiem w konsolidacji, choć należy przypomnieć, że przy tylu istotnych wydarzeniach (dziś PPI w USA i uwaga na TPS po decyzji Netii w sprawie UMTS) do tej prognozy zbytnio się nie przywiązuje. Trzeba dalej pilnie obserwować, czy spływające na rynek wiadomości (w tym przebieg ofert publicznych) nie zmuszą dużych graczy do szybkiego przemeblowania portfeli. Ale przed mocniejszym ruchem powinny wcześniej ostrzec wyraźnie większe obroty przekraczające przynajmniej 500 mln.