Według opisanych przez "Financial Times" propozycji Luksemburga, kompromis ma polegać na zmniejszeniu wydatków na najbiedniejsze regiony, badania, transport i edukację, przy jednoczesnym utrzymaniu wielkości budżetu powyżej 1% PKB całej Unii. - Każdy musi trochę pocierpieć, inaczej nigdy nie uda się wypracować rozwiązania akceptowalnego przez wszystkie strony - uważa Nicolas Schmit, luksemburski minister ds. europejskich, cytowany w "FT".
Przy uwzględnieniu dotychczasowych ustaleń unijny budżet na lata 2006-2013 wynosiłby 1,26% PKB, czyli 1026 mld euro, a po wprowadzeniu korekt proponowanych przez Luksemburg spadłby poniżej 900 mld euro, czyli do 1,1% PKB. Ograniczenia wielkości unijnej kasy do 1% PKB domaga się sześć krajów, które wnoszą do niej najwięcej: Niemcy, Holandia, Austria, Wielka Brytania, Francja i Szwecja.
Zgodnie z propozycjami Luksemburga, wydatki z budżetu na poprawę konkurencyjności byłyby mniejsze o 50 mld euro, a wydatki na pomoc najbiedniejszym regionom skurczyłyby się o 40 mld euro. Nie oznaczałoby to jednak, że najwięcej stracą ostatnio przyjęte państwa członkowskie, w tym Polska, bo ograniczenia miałyby dotknąć "starą" i "nową" Unię w równym stopniu.
W konsekwencji spadłaby też kwota, o jaką swoją składkę do budżetu może pomniejszać Wielka Brytania. Zmniejszyłaby się z wcześniej uzgodnionych 8 mld euro do 4,6 mld euro.
Propozycje Luksemburga mają w niedzielę przedyskutować ministrowie spraw zagranicznych państw Unii.