W tegorocznym budżecie państwa zaplanowano znaczny wzrost zobowiązań Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, który wypłaca większość emerytur w Polsce. Na koniec roku 2004 miały one wynieść 15,8 mld zł, a na koniec tego - 18,03 mld zł. Co się składa na te długi?
- To są zobowiązania wobec banków kredytujących i ZUS, Skarbu Państwa z tytułu podatków od emerytur za grudzień i funduszu zdrowia, również za grudzień - powiedział Ireneusz Fąfara, wiceprezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, który zarządza FUS-em. - Ale ten wzrost to głównie wynik zwiększonego zadłużenia FUS w bankach komercyjnych.
Na koniec 2004 r. Fundusz był winien bankom 4,6 mld zł, a na koniec tego roku będzie to 7,3 mld zł. I choć szefowie ZUS zapewniają, że wzrost zadłużenia nie będzie większy, istnieje ryzyko, że będzie inaczej. W plan finansowy funduszu bowiem zostały wpisane ustawowe zmiany, których do tej pory nie udało się wprowadzić. Chodzi przede wszystkim o zróżnicowanie wysokości składek na ubezpieczenie emerytalne dla przedsiębiorców. To oraz inne zmiany miały dać ok. 2 mld zł. Tych pieniędzy nie ma. Czy będzie to oznaczać zwiększenie dotacji dla FUS?
- Do zwiększenia dotacji konieczna byłaby nowelizacja budżetu - wyjaśnia Elżbieta Suchocka-Rogulska, wiceminister finansów odpowiedzialna za budżet. - Jest inna możliwość, wykorzystana w tym roku, czyli przeznaczenie pieniędzy zaoszczędzonych na jednych wydatkach na spłatę zobowiązań, wynikających z konieczności wypłaty emerytur.
Jak powiedziała, resort zdaje sobie sprawę z tego, że część dochodów FUS nie zostanie na pewno zrealizowana, ale na razie nie przygotowuje się do dodatkowego zasilenia funduszu. A fakt, że wypłacono już blisko 48% dotacji do FUS, zaplanowanej na cały rok (do końca kwietnia było to blisko 9 z 18,6 mld zł), resort tłumaczy kalendarzem wypłat świadczeń.