Od trzech miesięcy na wykresie indeksu największych spółek trwa trend spadkowy. Wprawdzie w poprzednim tygodniu bykom udało się odrobić część strat, ale odbicie nie było wystarczająco duże, by na dłużej zażegnać ryzyko powrotu do spadków. Odbyło się w trakcie zaledwie dwóch sesji. Nie bez znaczenia jest jednak fakt, że towarzyszyły mu najwyższe obroty od początku kwietnia. Zwiększyło to znaczenie wsparcia, które na wysokości 1810 pkt tworzy minimum z 24 stycznia i 17 maja.
O tym, czy trend spadkowy dobiegł końca, powinniśmy się dowiedzieć już w trakcie najbliższych sesji. Na wysokości 1890 pkt, czyli niecałe 15 pkt powyżej zamknięcia notowań ze środy, znajduje się bowiem linia trendu spadkowego. Wyznaczają ją maksima sesji z 28 lutego, 9 marca i 7 kwietnia. Od tygodnia bariera ta skutecznie powstrzymuje przed dalszą zwyżką. Na razie jednak doprowadziła do powstania na wykresie niewielkiej konsolidacji, którą można traktować jak flagę. Taką interpretację potwierdzają obroty, które maleją z dnia na dzień (po części jest to zapewne zasługą skróconego tygodnia giełdowego). Ostatecznie jednak o tym, czy była to flaga, czy nie zdecyduje kierunek wybicia indeksu. Jeżeli notowania zamkną się poniżej wsparcia tworzonego przez lukę hossy z 19 maja (1870 pkt), to zamiast optymistycznej formacji na wykresie powstanie kolejny krótkoterminowy szczyt. Potwierdzi on znaczenie oporu tworzonego przez spadkową linię trendu. W takiej sytuacji trzeba się będzie liczyć ze zniżką przynajmniej do niedawnego dołka na 1810 pkt. Z drugiej strony, jeżeli WIG20 wyraźnie przekroczy 1890 pkt, to szanse na dalszy wzrost będą duże. Z wysokości ruchu poprzedzającego konsolidację będzie można oczekiwać zwyżki do około 1960 pkt.
Realizacji optymistycznego scenariusza sprzyjają wskaźniki techniczne. Najpoważniejszą przeszkodą jest natomiast przebita miesiąc temu linia trendu wzrostowego, która tworzy opór tuż poniżej 1940 pkt. Do czasu jej przekroczenia nie będzie można wykluczyć, że ostatni wzrost był tylko ruchem powrotnym do niej.