W tej chwili kierowcy mogą korzystać z 550 km autostrad. Ponad 100 km z nich istniało jeszcze przed 1939 r. Czerwiec pokaże, czy rząd Marka Belki zdoła nadgonić znaczne opóźnienia w harmonogramie budowy dróg. Słynny rządowy program z początku 2002 r. "Infrastruktura - klucz do rozwoju" zakładał oddanie do użytku do końca tego roku 550 km autostrad. Do tej pory udało się wyremontować i wybudować dopiero około 150 km. Zakładając, że ekspresowa budowa 103 km A2 między Koninem a Strykowem pod Łodzią oraz ślimacząca się inwestycja 19 km A4 między Kleszczowem a Gliwicami zakończą się pod koniec tego roku, plan byłego wicepremiera i ministra infrastruktury Marka Pola powiedzie się w 50%. Zadecydowały o tym m.in. problemy z finansowaniem. Sejm nie zgodził się bowiem na wprowadzenie winiet dla aut osobowych. Ostatecznie zdecydowano się powołać Krajowy Fundusz Drogowy, którego wpływy pochodzą z opłaty paliwowej. Do niedawna znaczna część środków KFD leżała jednak niewykorzystana na rachunku. Inwestycje opóźniały się bowiem z powodu błędów w specyfikacjach przetargowych. To pochodna braków kadrowych Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, z której specjaliści odchodzą na lepiej opłacane stanowiska w firmach prywatnych.
Kiedy ruszy A1?
W przyszłości opóźnienia mogą narastać. Ostatnie miesiące pokazały bowiem, że kolejne z zaplanowanych inwestycji nie idą zgodnie z planem. Latem 2004 r., przy dużym sprzeciwie posłów opozycji, rząd zgodził się na wysoką cenę budowy 91 km autostrady A1 od Gdańska do Grudziądza, zaproponowaną przez koncesjonariusza - spółkę GTC (spółka uzyskała koncesję jeszcze w 1997 r.). Wydawało się zatem, że budowa w końcu ruszy. Tymczasem już dwukrotnie przełożono termin uroczystego wejścia na plac robót (5 i 26 maja). Powód? Problemy z "dograniem" rządowych gwarancji dla GTC, które zaciągnąć chce kredyt 500 mln euro w Europejskim Banku Inwestycyjnym. - Decyzja Banku już jest. Liczymy, że wszystkie szczegółowe kwestie uda się wyjaśnić do połowy czerwca. Mamy nadzieję, że nie opóźni to terminu oddania autostrady do użytku (2007 r. - red.) - tłumaczy Tomasz Szymczak, rzecznik koncesjonariusza. Na tym sprawa się nie skończy. GDDKiA ogłosiła przetarg na audytora, który zbada, czy poziom nakładów poniesionych przez GTC na przygotowanie projektu jest rzeczywiście uzasadniony. Wyniki badania będą miały wpływ na losy kolejnych negocjacji z koncesjonariuszem nt. kosztów budowy kolejnego odcinka A1 - z Grudziądza do Torunia. Ale nie tylko. - Koszty GTC w umowie koncesyjnej określone są ryczałtowo. Audyt pozwoli nam obniżyć poziom ryczałtu, gdyby nakłady koncesjonariusza były zbyt wysokie - tłumaczy Jan Styliński z dyrekcji.
Brakuje decyzji
Przeciąga się wybór wykonawcy krótkiego, 6-km odcinka A6 pod Szczecinem, dzięki któremu miasto uzyska szybkie połączenie z granicą z Niemcami. Powód? Problemy z pozyskaniem środków z Funduszu Spójności. Wciąż też nie znamy firmy, która będzie zarządzała autostradą A4 między Wrocławiem i Katowicami. O kontakt walczą spółki zależne od Stalexportu i Budimeksu. GDDKiA już raz przyznała Stalexportowi wyłączność negocjacyjną w przetargu (tłumacząc, że spółka zarządza już innym odcinkiem A4 Kraków-Katowice, co dać miało "efekt synergii"), szybko jednak się z tej decyzji wycofała. - Wybór zarządcy zakończyć się powinien w tym roku. Ale tak naprawdę, to nie chcę zostawiać tej sprawy po sobie i spróbuję zamknąć ją jeszcze w tej kadencji - mówi Jan R. Kurylczyk, wiceminister infrastruktury i pełnomocnik rządu ds. budowy autostrad.