Eksport chińskich tekstyliów i odzieży wzrósł o 29% w I kw. po zniesieniu od początku br. obowiązującego przez 40 lat światowego systemu kwot na te towary. Zwiększyło to napięcie w stosunkach handlowych ze Stanami Zjednoczonymi, które w ub.r. miały rekordowy deficyt z Chinami w wysokości 162 mld USD. Zahamowania tej ekspansji domaga się także Unia Europejska, gdzie import chińskich T-shirtów i przędzy lnianej wzrósł od początku roku odpowiednio o 187 i 56%, w porównaniu z takim samym okresem ub.r. I USA, i UE coraz bardziej nalegają na Pekin, by zrewaloryzował kurs swojej waluty, od 10 lat ściśle powiązany z dolarem.
O anulowaniu decyzji z 20 maja o wprowadzeniu ceł eksportowych poinformował minister handlu Bo Xilai. Na spotkaniu z dziennikarzami oskarżył USA i Unię Europejską o pogwałcenie reguł Światowej Organizacji Handlu (WTO) poprzez nakładanie ograniczeń na chiński eksport bez uprzedniego przedstawienia stronie chińskiej dostatecznych dowodów, że eksport ten rujnuje tamtejsze rynki. - Naszym zdaniem, kierowanie sprawy do WTO jest pozbawione podstaw prawnych i dlatego niesłuszne. USA i Unia nie przedstawiły wystarczających danych. To nierozsądne posunięcie - powiedział Bo Xilai na pierwszej konferencji dla dziennikarzy zagranicznych od czasu powołania go na to stanowisko przed prawie dwoma laty.
Na takie oświadczenie natychmiast zareagowała Komisja Europejska. Jej rzeczniczka Claude Veron-Reville odrzuciła wczoraj w Brukseli chińską argumentację. Podkreśliła, że kraje Unii jasno wykazały, że nastąpił nie tylko gwałtowny wzrost eksportu tekstyliów z Chin, ale także, że stanowi on obecnie bezpośrednie zagrożenie dla europejskich producentów.
Wzrost ceł eksportowych - zapowiedziany przez Pekin 20 maja - miał zapobiec wprowadzeniu unijnych i amerykańskich restrykcji importowych. USA i Unia domagały się jednak od Chin istotnego ograniczenia eksportu. Nie zadowalała ich oferta Pekinu podwyższenia stawek celnych na 74 artykuły włókiennicze i odzieżowe. Unia chciała 31 maja rozpocząć formalne rokowania z Chinami, a gdyby i one nie dały rezultatu, po kolejnych 15 dniach - zgodnie z regułami WTO - miała wprowadzić ograniczenia importowe.
Według umowy z 2001 r. o przystąpieniu Chin do WTO, inne kraje mogą ograniczyć wzrost importu tekstyliów produkowanych w Chinach do 7,5%, jeśli dostawy te powodują "zniszczenie rynku".