Branża windykacyjna jest od pewnego czasu w szczególnej sytuacji - ciągle dochodzi tu do istotnych zmian. Firmy zawdzięczają je najczęściej przekształcaniu otoczenia prawnego. Najświeższy przykład - szczęśliwie dla rynku była to tylko groźba - to zmiany w ustawie o VAT, które mogły doprowadzić do likwidacji dużego segmentu wykupu wierzytelności i windykacji na własne ryzyko. Inny - kwestia zgody dłużnika na cesję wierzytelności, która powinna być ostatecznie rozstrzygnięta jeszcze w czerwcu. Jednak całkowitej pewności, czy wierzytelność będzie można zbywać bez zgody dłużnika, wciąż jeszcze nie ma.
Są jednak i zmiany, których pozytywny wpływ na rozwój windykacji jest trudny do przecenienia. W ubiegłym roku taki charakter miało uregulowanie outsourcingu w bankowości. W nowelizacji prawa bankowego zajęto się również sekurytyzacją, choć decydujące znaczenie miało uchwalenie ustawy o funduszach inwestycyjnych. I coraz mniej dzieli nas od startu pierwszych funduszy sekurytyzacyjnych, które staną się wehikułem inwestycyjnym, ułatwiającym zakupy portfeli złych kredytów od banków. Ich pojawienie się będzie prawdopodobnie oznaczać - przynajmniej na krótką metę - gwałtowne powiększenie skali biznesu firm windykacyjnych. Pod względem wartości należności przyjętych do windykacji, ten rok będzie zapewne wyraźnie lepszy niż poprzedni. Można się spodziewać, że znacznie wzrośnie przy tym udział należności odkupionych, a nie tylko dochodzonych na zlecenie.
Czy rozwój dochodzenia przeterminowanych należności - przede wszystkim tej części branży, która dotyczy windykacji masowej - nie jest jednak zbyt gwałtowny? Na rynku pojawiło się dużo chętnych do inwestowania w takie projekty, w związku z tym ceny pakietów poszły mocno w górę. Gdy zapytać szefów firm windykacyjnych o warunki, na jakich zawierane są niektóre głośne transakcje, na ich twarzach można zobaczyć tylko uśmiech politowania. Takie sygnały skłaniają do przypuszczeń, że - choć przez ostatnie lata windykacja poszła bardzo mocno do przodu - niedługo i w tej dziedzinie możemy być świadkami samooczyszczenia się rynku.