Ostatnie dwie sesje pogorszyły krótkoterminowy obraz rynku. Po tym, jak kilka dni temu czerwcowa seria kontraktów na WIG20 wybiła się w górę z formacji flagi, można było oczekiwać szybkiej zwyżki do około 1960 pkt. Tymczasem popyt zaniemógł już na wysokości 1923 pkt. Skuteczną przeszkodą okazał się opór tworzony przez lokalny szczyt z 22 kwietnia, lukę bessy z 18 kwietnia oraz przez dołek z 21 marca. Granie na zwyżkę chwilowo straciło sens. Długie pozycje warto będzie otwierać dopiero po pokonaniu 1923 pkt. Wtedy otworzy się droga do około 2000 pkt. Samo zatrzymanie zwyżki na wspomnianym oporze nie jest jeszcze wystarczającym sygnałem do otwierania krótkich pozycji. Inwestorzy, którzy już to zrobili, powinni ustawić zlecenia stop-loss tuż powyżej 1923 pkt. Solidne podstawy do sprzedaży pojawią się natomiast po przebiciu wsparcia znajdującego się na wysokości 1875 pkt. Wtedy rynek będzie się kierował do utworzonego miesiąc temu dołka (1816 pkt).
Niejednoznaczne sygnały wysyłają wskaźniki techniczne. Zachowanie tygodniowego MACD-histogramu od kilku tygodni sprzyja bykom. Po tym, jak po dotarciu do najniższego poziomu od prawie 3 lat jego słupki zmieniły trend na wzrostowy, średnioterminowy obraz rynku uległ wyraźnej poprawie. Gorzej zachowują się szybkie wskaźniki. Większość z nich dotarła już do stref wykupienia. Niektóre (np. oscylator stochastyczny) wygenerowały już nawet sygnał sprzedaży.
Nieudany atak na opór oraz zachowanie krótkoterminowych wskaźników znacznie zwiększyło ryzyko posiadania długich pozycji. Pierwszy sygnał sprzedaży pojawi się jednak dopiero po spadku poniżej 1875 pkt. Zanegowanie optymistycznych sygnałów płynących ze wskaźników średnioterminowych nastąpi po pokonaniu 1816 pkt.