Od początku minionego roku, czyli momentu kiedy trwający od wiosny 2003 r. trend wzrostowy praktycznie się zakończył, każdorazowe osiągnięcie przez miesięczną stopę zwrotu okolic 5% poprzedza dotarcie przez indeks S&P 500 do lokalnej górki. Tak samo jest zresztą w przypadku ruchów w dół. Gdy miesięczna stopa zwrotu sięga około minus 5%, można oczekiwać wyczerpania potencjału spadkowego. Czy również tym razem ta zasada zadziała? Jeśli tak - nadzieje na trwalszą zwyżkę na świecie okażą się znów płonne.
Przesadny optymizm
czy siła rynku?
Ostatnie słabsze od oczekiwań dane dotyczące kondycji amerykańskiej gospodarki przeszły w zasadzie bez większego echa. Uwagę zwracał głównie kolejny spadek indeksu aktywności przemysłowej ISM, do najniższego poziomu od blisko dwóch lat. Przypomnijmy, że również roczna zmiana wskaźników wyprzedzających koniunktury (LEI) od marca jest ujemna. Natomiast indeksy giełdowe pozostają wciąż blisko ostatnich szczytów - obniżyła się jedynie roczna stopa zwrotu. Na koniec maja przekraczała 6%, wobec 9% na koniec 2004 r.
Z ujemną roczną zmianą LEI na przestrzeni ostatnich 15 lat mieliśmy do czynienia jedynie kilka razy. W ostatnich dwóch przypadkach - z 2000 i 2003 r. - towarzyszyła temu ujemna roczna stopa zwrotu z indeksu S&P 500. Natomiast w połowie lat 90. było odwrotnie. Roczna stopa zwrotu z indeksu jedynie symbolicznie spadła poniżej zera, a osiągnięcie przez dynamikę LEI ujemnych wartości zbiegło się w czasie z początkiem wzrostu S&P 500. Równocześnie na początku lat 90. wystąpił schemat obserwowany w ostatnich latach. Zarówno 15 lat temu, jak i 4 lata temu mieliśmy do czynienia z recesją w USA. W połowie lat 90. doszło do obniżenia tempa rozwoju, ale jednak pozostało dodatnie.