Reklama

Wzrost przyhamował

Głównemu indeksowi amerykańskiego rynku akcji S&P 500 nie udało się zakończyć na plusie trzeciego tygodnia z rzędu. Tym razem symbolicznie stracił na wartości. Analiza przebiegu miesięcznej stopy zwrotu przestrzega przed ustanowieniem w rejonie 1200 pkt lokalnego szczytu.

Publikacja: 06.06.2005 09:55

Od początku minionego roku, czyli momentu kiedy trwający od wiosny 2003 r. trend wzrostowy praktycznie się zakończył, każdorazowe osiągnięcie przez miesięczną stopę zwrotu okolic 5% poprzedza dotarcie przez indeks S&P 500 do lokalnej górki. Tak samo jest zresztą w przypadku ruchów w dół. Gdy miesięczna stopa zwrotu sięga około minus 5%, można oczekiwać wyczerpania potencjału spadkowego. Czy również tym razem ta zasada zadziała? Jeśli tak - nadzieje na trwalszą zwyżkę na świecie okażą się znów płonne.

Przesadny optymizm

czy siła rynku?

Ostatnie słabsze od oczekiwań dane dotyczące kondycji amerykańskiej gospodarki przeszły w zasadzie bez większego echa. Uwagę zwracał głównie kolejny spadek indeksu aktywności przemysłowej ISM, do najniższego poziomu od blisko dwóch lat. Przypomnijmy, że również roczna zmiana wskaźników wyprzedzających koniunktury (LEI) od marca jest ujemna. Natomiast indeksy giełdowe pozostają wciąż blisko ostatnich szczytów - obniżyła się jedynie roczna stopa zwrotu. Na koniec maja przekraczała 6%, wobec 9% na koniec 2004 r.

Z ujemną roczną zmianą LEI na przestrzeni ostatnich 15 lat mieliśmy do czynienia jedynie kilka razy. W ostatnich dwóch przypadkach - z 2000 i 2003 r. - towarzyszyła temu ujemna roczna stopa zwrotu z indeksu S&P 500. Natomiast w połowie lat 90. było odwrotnie. Roczna stopa zwrotu z indeksu jedynie symbolicznie spadła poniżej zera, a osiągnięcie przez dynamikę LEI ujemnych wartości zbiegło się w czasie z początkiem wzrostu S&P 500. Równocześnie na początku lat 90. wystąpił schemat obserwowany w ostatnich latach. Zarówno 15 lat temu, jak i 4 lata temu mieliśmy do czynienia z recesją w USA. W połowie lat 90. doszło do obniżenia tempa rozwoju, ale jednak pozostało dodatnie.

Reklama
Reklama

W związku z tym obecny dylemat, czy brak reakcji inwestorów na niepokojące doniesienia z gospodarki to przejaw przesadnego optymizmu lub oznaka, że siła rynku nabiera innego wymiaru - zejście rocznej stopy zwrotu dla indeksu S&P 500 należałoby interpretować jako nadejście dla amerykańskiej gospodarki trudnych czasów.

Co dalej

z rynkami wschodzącymi?

Trwający kwartał przyniósł odwrócenie tendencji z pierwszych trzech miesięcy roku, kiedy emerging markets wypadały lepiej od parkietów w krajach dojrzałych. Od końca marca pierwsza grupa rynków zyskała 0,7%, a z uwzględnieniem zmian lokalnych walut wobec dolara tylko 0,5%. Natomiast druga grupa poszła w górę o 1,8%, ale cały wzrost został zneutralizowany przez aprecjację dolara. Okazuje się więc, że amerykański pieniądz zyskał więcej wobec walut państw rozwiniętych niż rozwijających się. To w jakimś stopniu może dziwić, gdyż w powszechnym mniemaniu umocnienie dolara nie sprzyja aktywom, w tym walutom, z rynków wschodzących.

Wytłumaczeniem relatywnie silnego zachowania walut państw zaliczanych do rynków wschodzących jest napływ kapitału do funduszy inwestycyjnych lokujących w ich obligacje. Według danych Emerging Portfolio, firmy badającej napływ kapitału do funduszy inwestycyjnych na świecie, przez pierwsze pięć miesięcy tego roku do podmiotów inwestujących w papiery skarbowe na emerging markets napłynęło o połowę więcej pieniędzy niż przez cały ubiegły rok. W sumie ponad 3 mld USD. Dla porównania - fundusze lokujące w akcje na rynkach wschodzących przyciągnęły w tym roku niecałe 2 mld USD "świeżych" pieniędzy (od połowy marca odpłynęło ok. 4 mld USD).

Aktualnie wszystko wskazuje na to, że ten rok będzie przebiegał pod znakiem wzmacniania się dolara. Za wcześnie jest przesądzać, czy mamy do czynienia z definitywnym zakończeniem trzyletniej tendencji spadkowej, czy jedynie z jej korektą. Na razie można liczyć na osiągnięcie przez kurs EUR/USD okolic 1,19. To oznacza zniżkę wspólnej waluty o dalsze 3%.

Reklama
Reklama

Z punktu widzenia rynków wschodzących, kluczowe w tym względzie znaczenie ma to, jak wzrost wartości dolara przełoży się na ceny towarów. Czy tak, jak w latach 2002-2004 spadek kursu amerykańskiej waluty podbijał notowania surowców, tak teraz zacznie je zbijać? Wykres cen miedzi, na którym ukształtowała się wierzchołkowa formacja, przed tym przestrzega. Jeśli rzeczywiście tak się stanie, to na negatywne konsekwencje tego zjawiska w największym stopniu narażone będą emerging markets. Na wielu z nich spółki uzależnione od koniunktury na rynku towarowym odgrywają bardzo ważną rolę. Firmy z sektorów z nią związanych stanowią w jednym z popularniejszych indeksów opisujących notowania na rynkach wschodzących - MSCI Emerging Markets - około jednej czwartej. Szczególnie duże znaczenie mają one w Ameryce Łacińskiej.

Przełomowy piątek?

Piątkowa publikacja danych z amerykańskiego rynku pracy jak zwykle była wyczekiwana z dużą uwagą. Gorsze od spodziewanych informacje wywołały zniżkę na giełdach w USA, przełożyły się też na wzrost wartości dolara. Obniżyły się jednocześnie notowania papierów skarbowych. Wcześniej można było się spodziewać, że tak znacząco słabsze od spodziewanych dane, potwierdzające słabnięcie gospodarki, podtrzymujące obawy o wydatki konsumentów w drugiej połowie roku i przemawiające przeciw podwyżkom stóp procentowych, osłabią dolara i wyraźnie wzmocnią obligacje. Tak się nie stało. To pokazuje, że inwestorzy są nadal przekonani, że polityka monetarna w Stanach Zjednoczonych będzie zaostrzana.

To grozi odreagowaniem ostatniego wzrostu cen obligacji i uzasadnia oczekiwania na dalszą aprecjację dolara. Równocześnie giełdy pokazały, że istnieje granica wytrzymałości na niepokojące wiadomości z gospodarki. To zwiastuje gorsze dni dla akcji. Trzeba się liczyć z tym, że w najbliższej przyszłości dyskusje analityków zdominuje to, jak duży będzie negatywny wpływ mocniejszego dolara na wyniki amerykańskich korporacji w II kwartale.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama