W wywiadzie radiowym minister Domenico Siniscalco stwierdził, że z ekonomicznego punktu widzenia powrót Włoch do lira nie miałby najmniejszego sensu. - Koszty finansowania długu Włoch wzrosłyby wtedy o 80 mld euro - wyliczył Siniscalco.
Po odrzuceniu traktatu konstytucyjnego przez Francję i Holandię dwaj czołowi ministrowie włoskiego rządu z separatystycznej Ligi Północnej, minister pracy i polityki socjalnej Roberto Maroni i minister ds. reform instytucjonalnych i decentralizacji Roberto Calderoli stwierdzili, że Włochy powinny przywrócić lira. - Euro miało rozwiązać nasze problemy, a teraz okazuje się, że to euro stało się problemem - powiedział Calderoli w wywiadzie dla gazety "La Repubblica".
Większość analityków uważa, że nie ma powodów, by akurat wspólną walutę winić za kłopoty gospodarcze Włoch. W I kw. wpadły one w recesję już po raz drugi w ciągu dwóch lat, ale przede wszystkim z powodu drogiej ropy naftowej i stagnacji wydatków konsumpcyjnych. Z ich gospodarką byłoby zapewne jeszcze gorzej, gdyby nie znalazły się w strefie euro, bo na przykład stopy procentowe są tam teraz rekordowo niskie, a w latach 90. były dwukrotnie wyższe niż w Niemczech.
Czołowi europejscy przywódcy od kilku dni zabiegają o przywrócenie zaufania do euro i stanowczo wykluczają rozpad Unii po niepowodzeniu z traktatem konstytucyjnym. W tej atmosferze deklaracja włoskiego ministra przyspieszyła odzyskiwanie sił przez euro. Kurs wspólnej waluty wzrósł wczoraj po południu do 1,2329 USD z 1,2285 we wtorkowy wieczór w Nowym Jorku. Od 1 czerwca, kiedy odnotowano ośmiomiesięczne minimum euro w stosunku do dolara, kurs wspólnej waluty wzrósł już o 1,3%.
Dolar zaczął wczoraj słabnąć już od rana w Azji, gdyż wielu traderów nie decydowało się na dalsze stawianie na wzrost kursu amerykańskiej waluty dzień przed wyznaczonym na dzisiaj przemówieniem Alana Greenspana w amerykańskim Kongresie. Uczestnicy rynku czekali na to wystąpienie z pewnym niepokojem, ale zapewniali, że jeśli szef Fed nie da wyraźnie negatywnych sygnałów o stanie i perspektywach amerykańskiej gospodarki, to znowu zaczną kupować dolary.