Rodziny funduszy Pimco, OppenheimerFunds oraz Potomac Funds zaoferowały w ostatnich miesiącach swoim klientom możliwość lokowania kapitałów w surowce. Ostatnim instrumentem, który wszedł na rynek, był Rydex Commodities Fund, który ruszył 25 maja.
Powodów miniboomu nie trzeba nikomu na Wall Street tłumaczyć. W ciągu minionych pięciu lat inwestycje w surowce przynosiły dużo wyższe zwroty niż w akcje. Indeks Dow Jones AIG Commodity wzrósł od maja 2000 r. o 47%. W tym samym czasie podstawowy indeks giełdowy S&P 500 stracił na wartości 15%. Tylko w tym roku Dow Commodity zwyżkował o prawie 7%, podczas gdy S&P 500 wciąż znajduje się na minusie.
Fundusze inwestujące w ropę, miedź czy aluminium są stosunkowo bezpieczną formą inwestycji w porównaniu z bezpośrednim graniem na giełdach surowcowych, takich jak Comex czy Nymex. Większość z tych podmiotów nie kupuje na krótko, opierając się na przewidywaniach spadku cen surowca. Duża część kapitału ulokowana jest w amerykańskich obligacjach skarbowych i tylko część aktywów stanowią inwestycje surowcowe. Na przykład fundusz Pimco Commodity Real Return Strategy inwestuje aż 92% pieniędzy w papierach skarbowych. Instrumenty te też starają się najczęściej naśladować któryś z indeksów surowcowych, dywersyfikując w ten sposób ryzyko.
Analitycy z Wall Street zwracają jednak uwagę na wiele niebezpieczeństw związanych z tym rodzajem inwestycji. Po pierwsze, surowce potrafią zachowywać się dużo kapryśniej od akcji. Po drugie zaś, trend wzrostowy w tym sektorze zapewne nie będzie trwał wiecznie. Tymczasem grupy funduszy reagują z opóźnieniem na sytuację na rynku, ponieważ Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) potrzebuje wielu miesięcy na zarejestrowanie nowych funduszy. Inwestorzy powinni pamiętać rok 2000, w którym, w reakcji na tzw. internetową gorączkę, powstały aż 73 fundusze inwestujące w spółki technologiczne. Wszystkie bez wyjątku odnotowały dotkliwe straty.
Większy popyt na ropę