Reklama

Surowcowy miniboom

Amerykańskie grupy inwestycyjne coraz chętniej otwierają nowe fundusze, lokujące kapitały w surowce naturalne. Powód jest prosty. Klienci garną się do takich podmiotów ze względu na wysokie ceny surowców na światowych rynkach.

Publikacja: 13.06.2005 09:48

Rodziny funduszy Pimco, OppenheimerFunds oraz Potomac Funds zaoferowały w ostatnich miesiącach swoim klientom możliwość lokowania kapitałów w surowce. Ostatnim instrumentem, który wszedł na rynek, był Rydex Commodities Fund, który ruszył 25 maja.

Powodów miniboomu nie trzeba nikomu na Wall Street tłumaczyć. W ciągu minionych pięciu lat inwestycje w surowce przynosiły dużo wyższe zwroty niż w akcje. Indeks Dow Jones AIG Commodity wzrósł od maja 2000 r. o 47%. W tym samym czasie podstawowy indeks giełdowy S&P 500 stracił na wartości 15%. Tylko w tym roku Dow Commodity zwyżkował o prawie 7%, podczas gdy S&P 500 wciąż znajduje się na minusie.

Fundusze inwestujące w ropę, miedź czy aluminium są stosunkowo bezpieczną formą inwestycji w porównaniu z bezpośrednim graniem na giełdach surowcowych, takich jak Comex czy Nymex. Większość z tych podmiotów nie kupuje na krótko, opierając się na przewidywaniach spadku cen surowca. Duża część kapitału ulokowana jest w amerykańskich obligacjach skarbowych i tylko część aktywów stanowią inwestycje surowcowe. Na przykład fundusz Pimco Commodity Real Return Strategy inwestuje aż 92% pieniędzy w papierach skarbowych. Instrumenty te też starają się najczęściej naśladować któryś z indeksów surowcowych, dywersyfikując w ten sposób ryzyko.

Analitycy z Wall Street zwracają jednak uwagę na wiele niebezpieczeństw związanych z tym rodzajem inwestycji. Po pierwsze, surowce potrafią zachowywać się dużo kapryśniej od akcji. Po drugie zaś, trend wzrostowy w tym sektorze zapewne nie będzie trwał wiecznie. Tymczasem grupy funduszy reagują z opóźnieniem na sytuację na rynku, ponieważ Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) potrzebuje wielu miesięcy na zarejestrowanie nowych funduszy. Inwestorzy powinni pamiętać rok 2000, w którym, w reakcji na tzw. internetową gorączkę, powstały aż 73 fundusze inwestujące w spółki technologiczne. Wszystkie bez wyjątku odnotowały dotkliwe straty.

Większy popyt na ropę

Reklama
Reklama

w drugim półroczu

W drugiej połowie roku na świecie wzrośnie zapotrzebowanie na ropę - ocenia Międzynarodowa Agencja Energetyki (IEA), organ doradczy 26 krajów. A to oznacza, że kartel zrzeszający producentów tego surowca, czyli OPEC, będzie musiał jeszcze zwiększyć produkcję. Według IEA, pod koniec br. popyt na ropę będzie wynosił dziennie 86,4 mln baryłek (prognoza z poprzedniego miesiąca mówiła o 86,2 mln baryłek). Agencja wylicza, że w takim wypadku OPEC będzie musiał produkować codziennie 29,6 mln baryłek, czyli aż o 300 tys. więcej niż oczekiwano w ubiegłym miesiącu. W czwartek przewodniczący OPEC Ahmed Fahd Al-Sabah mówił, że ropa powinna być o 5-8 USD tańsza niż obecnie (w Nowym Jorku za jedną baryłkę płaci się teraz ok. 53 USD) i kartel jest gotów do zwiększenia produkcji o 500 tys. baryłek dziennie. Ubiegłomiesięczna prognoza IEA na cały rok zakłada dzienne zużycie na poziomie 84,3 mln baryłek ropy. W piątek nie została zmieniona, ponieważ w bieżącym kwartale zapotrzebowanie będzie prawdopodobnie o 200 tys. baryłek niższe niż planowano.

Nowy Jork

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama