Inflacja w maju wyniosła 2,5% i znalazła się dokładnie w celu inflacyjnym RPP - podał Główny Urząd Statystyczny. Średnia prognoz ekonomistów ankietowanych kilka dni temu przez PARKIET była na poziomie 2,4%. Analitycy każą się jednak nie martwić tą różnicą. - Mocniej niż oczekiwaliśmy podrożała żywność. Natomiast do rocznego spadku inflacji w większym niż się spodziewaliśmy stopniu przyczyniły się ceny odzieży i obuwia oraz użytkowania mieszkań. To wskazuje, że w spadku inflacji, z jakim mamy do czynienia, odgrywają rolę również czynniki popytowe - wyjaśnił Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP. Ceny odzieży i obuwia były w maju o 5,3% niższe niż przed rokiem.

Potwierdzenie słabego popytu to dla RPP jeszcze jeden argument za obniżeniem stóp procentowych. Według Tarnawy, na czerwcowym posiedzeniu rada obetnie stopy o 25 punktów bazowych. Obecnie podstawowa stopa wynosi 5,5%. Obniżki w podobnej skali spodziewa się również Jacek Wiśniewski, ekonomista Banku Pekao. - W tej chwili to nie inflacja, ale obawy o wzrost są głównym motorem decyzji RPP. Moim zdaniem RPP nie obniżyłaby stóp w czerwcu tylko wtedy, gdyby produkcja przemysłowa w maju wzrosła o więcej niż 10% - powiedział Wiśniewski. Analitycy Pekao spodziewają się, że wzrost produkcji wyniósł 4,5%, a to jedna z bardziej optymistycznych prognoz.

Roczna inflacja była w maju o 0,5 pkt proc. niższa niż miesiąc wcześniej. Spadek zawdzięczamy tzw. efektowi bazy. Wiosną ubiegłego roku ceny wielu towarów szybko rosły, głównie za sprawą zmian stawek podatkowych dostosowywanych w związku z wejściem do Unii Europejskiej. Teraz tamte podwyżki systematycznie "wypadają" z rocznej dynamiki cen, a inflacja wraca do poziomu z początków ub.r. Wtedy była w pobliżu dolnej granicy celu inflacyjnego RPP. Zdaniem ekonomistów, podobnie będzie w drugiej połowie br.