Od początku bieżącego roku skonsolidowane sprawozdania finansowe banków (podobnie jak wszystkich publicznych spółek) muszą być przedstawiane według międzynarodowych zasad rachunkowości. MSR-y miały pomóc w ocenie sytuacji firm, zwiększyć możliwości ich porównywania. Na razie nic z tego: nie ma jednego standardu publikacji danych. Raporty różnią się nie tylko w szczegółach, ale nawet w tak podstawowych sprawach, jak sam układ bilansu. Kiedy to się zmieni? W bankach nieprędko.
Mariusz Zygierewicz, dyrektor w Związku Banków Polskich, powiedział, że ZBP poprosił Komisję Nadzoru Bankowego i Komisję Papierów Wartościowych i Giełd, by sprawozdania za pierwsze półrocze banki mogły przekazać w formie uproszczonej, tak jak było z raportami za pierwszy kwartał. Standaryzacja ma następować od przyszłego roku. Problem w tym, że na początku chodzi tylko o ujednolicenie tego - według M. Zygierewicza - "co się rozumie pod poszczególnymi definicjami". To ma zacząć funkcjonować w przyszłym roku. Tyle że nie wiadomo, czy będzie dotyczyć już raportów za pierwsze trzy miesiące 2006 r., publikowanych wczesną wiosną przyszłego roku, czy dopiero sprawozdań rocznych, które banki będą przekazywać w pierwszych miesiącach 2007 r.
Co sprawia bankom największe trudności? Wycena wartości aktywów i rozróżnienie między "dobrymi" i "złymi" należnościami. Dotychczas banki kierowały się w tym względzie regulacjami nadzoru bankowego, który dzielił należności w zależności od tego, jak długie było opóźnienie w regulowaniu zobowiązań przez dłużnika. Teraz tego ułatwienia nie ma. Drugim problemem jest to, że MSR-y wymagają ujawniania znacznie większej liczby danych niż dotychczas. Firmy, również banki, muszą informować nie tylko o swojej ogólnej sytuacji, ale też o tym, w jakim stanie jest każda część biznesu, która stanowi więcej niż jedną dziesiątą działalności całej firmy.