1,5% zyskał w trakcie wczorajszej sesji indeks WIG20. Pozytywną wymowę tej zmiany podkreśliły obroty, które były najwyższe od ponad 3 miesięcy. Bezdyskusyjnym liderem dnia były akcje Telekomunikacji Polskiej. Poszły w górę o 3,7%. Tylko ta spółka wypracowała 0,43% wzrostu indeksu. Spory udział w zwyżce WIG20 miał też bank Pekao (0,18%) oraz Agora i PKN Orlen (0,15%).

Mimo rosnącego wykupienia rynku (RSI jest najwyżej od początku marca) bykom udaje się zwiększać wartość WIG20. Na razie nie warto im w tym przeszkadzać. Trend jest silny. Po pokonaniu oporu znajdującego się na wysokości 2016 pkt otworzyła się droga do utworzonego na ostatnich sesjach lutego szczytu (2118 pkt). Od tego poziomu dzieli indeks największych spółek już tylko 2,6%. Perspektywa dotarcia do niego jest realna, ale nie na tyle kusząca, by za wszelką cenę kupować akcje. Ponieważ jednak nie da się wykluczyć, że trend wzrostowy będzie kontynuowany ponad szczytem z lutego, lepiej nie odwracać się ostatecznie od kupujących.

Średnioterminową kondycję byków będzie można ocenić dopiero po teście 2118 pkt. Z dużym prawdopodobieństwem można oczekiwać, że bariery tej nie uda się przejść z marszu. W krótkim terminie rynek jest już coraz bardziej przegrzany, a rosnące stopy zwrotu za ostatnie tygodnie mogą zachęcać do realizacji zysków. Jeżeli dodamy do tego prognozy zarządzających z początku roku, w których informowali oni, że w nadchodzących miesiącach spodziewają się trendu bocznego, to trudno nie oczekiwać zwiększonej podaży w okolicy najwyższego poziomu od ponad 5 lat. Wszystko będzie więc zależało od determinacji kupujących. Wczoraj pokazali, kto dyktuje reguły gry. Nawet jeżeli po dotarciu do oporu na 2118 pkt dojdzie do spadku, to ponowny test tej bariery będzie bardzo prawdopodobny. Lepiej więc nie spieszyć się ze sprzedażą akcji. Argumenty za opróżnianiem portfeli pojawią się dopiero w chwili gdy notowania spadną poniżej 2016 pkt. Wsparcie tworzy tu dołek z 2 marca oraz szczyt z pierwszej połowy kwietnia.