Brytyjska sieć pobiła prognozy analityków, którzy oczekiwali wzrostu sprzedaży o 12,4% w skali roku. Tesco poprawiło się znacznie na własnym, brytyjskim rynku (przychody zwiększyły się o 11,3%), ale znakomity wynik był przede wszystkim efektem otwierania nowych super- i hipermarketów w krajach takich jak Chiny czy Węgry (wzrost za granicą wyniósł 19,9%).
Dyrektor generalny Terry Leahy na odbywającym się w piątek walnym zgromadzeniu akcjonariuszy firmy oznajmił, że Tesco ma w brytyjskim rynku detalicznym 13-proc. udział i wciąż szerokie pole do wzrostu. Powiedział jednak, że "dokładnie przygląda się" możliwościom wejścia na nowe rynki. Obecnie sieć działa w 13 krajach, w których ma łącznie 2300 sklepów.
Sprzedaż Tesco rośnie przede wszystkim dzięki poszerzaniu oferty towarów nieżywnościowych, takich jak odzież czy sprzęt elektroniczny. Tesco ciągle tnie też ceny. Firma szacuje, że w tym roku obniżyła je w swoich sklepach łącznie już o 147 mln funtów.
Komentując wyniki osiągnięte przez Tesco w Wielkiej Brytanii, analitycy podkreślali, że sieci udaje się przezwyciężyć okres spowolnienia wzrostu wydatków konsumpcyjnych, który boleśnie odczuwają inni brytyjscy detaliści. Coraz silniejsze Tesco budzi jednak coraz więcej sprzeciwów wśród przedstawicieli branży. Niedawno "Financial Times" pisał o opracowaniu agencji New Economics Foundation, które zaleciło podział spółki na mniejsze części. W piątek szef rady nadzorczej zapewnił akcjonariuszy, że takie rozwiązanie nie wchodzi jednak w grę.