Na rozpatrzenie czekają wnioski trzech kolejnych podmiotów: funkcjonującego w Czechach i na Słowacji Wood & Company Financial Services, austriackiego Raiffeisen Centrobank oraz Credit Suisse First Boston Europe z Londynu. Do końca roku zgodę na działalność na warszawskim parkiecie mogą dostać kolejne trzy do pięciu podmiotów.
Na największych giełdach Europy (Londyn, Euronext i Deutsche Boerse) zdalni członkowie stanowią obecnie średnio około 1/3 ogólnej liczby członków. Co ciekawe, na niemieckim parkiecie jest 6 zdalnych członków z Węgier. Na wiedeńskim parkiecie stanowią oni jedną trzecią. W tym gronie znajduje się jeden broker z Czech. Jednocześnie zdalni członkowie obecni są na tak małych giełdach jak rynek w Tallinie i Rydze (głównie pochodzący z pozostałych rynków OMHEX). Natomiast parkiety w Budapeszcie i Pradze nie mają żadnych zdalnych członków.
Bezpośredni dostęp
Zdalne członkostwo daje zagranicznym brokerom bezpośredni dostęp do systemu GPW bez konieczności fizycznej obecności w Polsce lub korzystania z lokalnych pośredników. To wpływa na obniżenie kosztów działania. Możliwość funkcjonowania w ten sposób jest jednym z efektów wejścia Polski do Unii Europejskiej. Zasada jednolitego paszportu europejskiego umożliwia firmom inwestycyjnym (np. domom maklerskim), posiadającym od regulatora zezwolenie na świadczenie usług w swoim macierzystym państwie, działalność również w pozostałych krajach Unii. Warunkiem skorzystania z "paszportu" jest przekazanie przez regulatora, który wydał zezwolenie, powiadomienia odpowiedniemu regulatorowi w państwie UE, w którym dana firma inwestycyjna chce zaoferować usługi. Od maja ubiegłego roku w Komisji Papierów Wartościowych i Giełd znalazły się zawiadomienia dotyczące ponad 120 firm inwestycyjnych, zamierzających rozpocząć działalność w Polsce.
Dogodna infrastruktura