Coraz bliżej wyjaśnienia jest krótkoterminowa sytuacja na amerykańskim parkiecie. S&P 500 ma trudności z odbiciem się od linii trendu, biegnącej po dołkach z kwietnia i maja. To oznaka słabnięcia kupujących. W takiej sytuacji istnieje duże zagrożenie, że ostatecznie ta prosta zostanie sforsowana. Stanowi ona kluczowe w krótkim terminie wsparcie. Zatem wraz ze spadkiem notowań poniżej niej będzie można mówić o zakończeniu ponaddwumiesięcznego okresu dobrej koniunktury. Zmaleją tym samym szanse na atak na tegoroczny szczyt. W zamian tego realny stanie się kolejny ruch w dół w ramach półtorarocznej tendencji bocznej. Otwartym pozostaje pytanie o jego siłę.
Marcowo-kwietniowa zniżka miała podobną siłę jak ta trwająca przez pierwsze osiem miesięcy 2004 r. Z tego względu nie ma powodów do niepokoju. Tym razem jednak i wzrost następujący po korekcie jest dość ograniczony. Na razie nie udaje się też ustanowić nowego szczytu hossy. Jednocześnie miesięczny MACD jest coraz bliżej wysłania sygnału sprzedaży. W przeszłości były to bardzo trafne ostrzeżenia przed trwalszą dekoniunkturą. Wobec tego prawdopodobne jest, że przełamanie 1191 pkt otworzy drogę nie tylko do wiosennego minimum, ale spadek sięgnie jeszcze niższego poziomu.
Uwagę zwraca spadek siły relatywnej blue-chips, wchodzących w skład DJIA, wobec szerokiego rynku, reprezentowanego przez S&P 500. Trwa on od półtora roku, ale szczególnie wyraźnie zaznaczył się w ostatnim czasie. Najpierw na wiosnę DJIA wyraźnie szybciej spadał, potem dość opornie szedł w górę, by ostatnio znów mocniej tracić na wartości. Taka niechęć do największych firm generalnie nie jest dobrym znakiem. Podobna sytuacja wystąpiła na przełomie 1999 i 2000 r., kiedy na wykresach amerykańskich indeksów była widoczna podobna konsolidacja, jak obecnie. Była ona wyrazem poszukiwania przez inwestorów bardziej atrakcyjnych, ale i mniej bezpiecznych, celów inwestycyjnych oraz wiary, że mniejsze spółki mogą rozwijać się szybciej i tym samym uzasadniać wysokie wyceny. Przełamanie przez DJIA linii trendu łączącej dołki z kwietnia i maja jest złym prognostykiem dla reszty rynku.