Piątkowa sesja nie należała do emocjonujących. Indeks dużych spółek pozostawał w przedziale wahań wyznaczonym przez czwartkowe zmiany kursów (2122-2138 pkt). Na wykresie dziennym, podobnie jak w czwartek, została wyrysowana szpulka. W świetle środowego wybicia ponad szczyt z 25 lutego br. (2118,5 pkt) taka stabilizacja może budzić niepokój o możliwość kontynuacji wzrostu. Wydaje się jednak, że są to zbyt wczesne obawy. Sytuacja techniczna na wykresie dziennym WIG20 sprzyja bowiem zwyżkom. Zdecydowana przewaga korpusowa po stronie popytu, utrzymujące się sygnały kupna na wskaźnikach czy też wspomniane wybicie ponad lutowy opór to elementy sugerujące dalszy wzrost. W tym kontekście układ ostatnich trzech świeczek na wykresie WIG20 nie musi być oznaką zmęczenia byków, ale zapowiadającą dalszy wzrost świecową formacją przeczekania. To oznacza, że przyszły tydzień powinien przynieść kontynuację wzrostu.
Sytuacja na wykresie tygodniowym potwierdza wnioski płynące z powyższej analizy. Obecnie tylko silny spadek w przyszłym tygodniu mógłby doprowadzić do zmiany nastrojów. Jednak, jakkolwiek zrodziłby on pytania o możliwość wystąpienia długoterminowej formacji podwójnego szczytu, to nie przesądzałby jej powstania.
Trudno nie wierzyć we wzrostowy scenariusz, skoro poza wykupieniem i niewielkimi negatywnymi dywergencjami na RSI, nic innego nie przemawia za spadkami. Teoretycznie giełda powinna już zacząć dyskontować niepewność polityczną związaną ze zbliżającymi się wyborami. Problem w tym, że w sytuacji gdy tani pieniądz dźwiga główne światowe rynki na nowe maksima, wszystko inne schodzi na dalszy plan. Tak więc trend wzrostowy będzie trwał, dopóki się nie załamie. Niestety, nie sposób powiedzieć kiedy to nastąpi. Równie dobrze może to być zarówno w poniedziałek, jak i za rok. Do czasu jednak aż nie wystąpią wiarygodne sygnały sprzedaży, które zostaną potwierdzone analogicznymi sygnałami na amerykańskich i europejskich indeksach, dopóty można oczekiwać, że akcje dadzą zarobić.