- W funduszach hedgingowych jest na świecie ponad 800 mld USD, a może nawet bilion i chiński system finansowy jest wobec nich za słaby. Gdyby juan stał się w pełni wymienialny, mógłby być zaatakowany przez te fundusze - powiedział Li Deshui, członek rady polityki pieniężnej banku centralnego. W miniony czwartek Chiny zdecydowały się na odejście od ścisłego powiązania kursu juana z dolarem i umocnienie swojej waluty o 2,1%. Odebrano to na świecie jako pierwszy krok w kierunku bardziej elastycznej polityki kursowej Pekinu. USA, Unia Europejska i Japonia energicznie nalegały na chińskie władze, by umocniły juana po 10 latach utrzymywania sztywnego ścisłego kursu tej waluty. W tym okresie wartość chińskiego PKB zwiększyła się trzykrotnie. Nadwyżka handlowa Chin w I półroczu wyniosła 39,6 mld USD w porównaniu z 32 mld w całym ub.r. To wszystko przemawia za dalszym umacnianiem juana i tego chińskie władze nie wykluczają. Nie mogą jednak zgodzić się na pełne uwolnienie waluty.
Li, który piastuje też stanowisko komisarza krajowego urzędu statystycznego, wyjaśnił, że kondycja chińskich banków jest kluczową przyczyną, dla której rząd nie zgodzi się w najbliższej przyszłości na takie uwolnienie juana, by stał się w pełni wymienialną walutą. - Przez najbliższe pięć lat nie przewiduję wprowadzenia pełnej wymienialności juana. Nasze banki nie są wystarczająco silne, a system finansowy nie odpowiada międzynarodowym standardom - powiedział Li.
Chińskie banki wciąż nie mogą się uporać z obciążeniem złymi długami, co jest spuścizną rządowej polityki kredytowania państwowych przedsiębiorstw. Wartość tych złych długów sięga 200 mld USD, co na koniec czerwca stanowiło 10,5% ogólnej kwoty kredytów. Dla 208 banków mających siedziby w Hongkongu średni wskaźnik nieściągalnych kredytów wynosi 1,56%.
To najbardziej spektakularny przejaw słabości chińskiego systemu finansowego i realna przeszkoda uwolnienia juana. Przed niespełna 10 laty Tajlandia pozwoliła na obniżenie kursu batha i dało to początek azjatyckiemu kryzysowi finansowemu i fali dewaluacji walut w tamtym rejonie i w Ameryce Łacińskiej. Fundamentalne przyczyny kryzysu wykorzystały wtedy fundusze spekulujące na rynkach walutowych. Chiny były jedynym dużym krajem rozwijającym się, który utrzymał kurs waluty.
Bloomberg