W różnych nastrojach rozpoczęli poniedziałkowe notowania inwestorzy za Atlantykiem. Powody do zadowolenia mogli mieć posiadacze akcji spółek high-tech. Sygnał do wzrostu kursów tych firm dał wczoraj eBay. Największa światowa internetowa spółka aukcyjna zanotowała w pierwszej połowie sesji aż 4,5-proc. wzrost kursu dzięki rekomendacji "kupuj" wydanej przez Smith Barney oraz decyzji Google, o nieuruchamianiu (przynajmniej na razie) usługi konkurencyjnej wobec eBay. W innych sektorach nie było już tak różowo. Wśród największych spółek, tzw. blue chips, nastroje pogorszył Procter & Gamble. Konglomerat wprawdzie poinformował o wzroście zysku, ale jednocześnie ostrzegł, że rosnące ceny surowców powiększają koszty i wyniki w kolejnych kwartałach mogą być słabsze. Jego akcje staniały przed południem o 1,5%.
Od strony makroekonomicznej wieści były dobre. Instytut Zarządzania Podażą (ISM) poinformował w poniedziałek o lipcowym, wyższym od oczekiwanego wzroście wskaźnika aktywności w przemyśle. A to oznacza, że gospodarka nadal rozwija się w imponującym tempie. W takich warunkach do godz. 18.00 naszego czasu indeks Dow Jones spadł o 0,15% a, mierzący koniunkturę w sektorze nowoczesnych technologii, Nasdaq Composite zyskał 0,42%.
W Europie główne indeksy odnotowały niewielki wzrost, po ok. 0,1%. W centrum uwagi inwestorów znalazł się największy producent telefonów komórkowych na świecie - Nokia. Akcje fińskiej spółki spadły o ponad 1% po informacji, że w przyszłym roku ze stanowiska odejdzie twórca jej potęgi - Jorma Ollila. Poniedziałek był natomiast udanym dniem dla banków, po dobrych wynikach przedstawionych przez brytyjskiego HSBC (kurs wzrósł o 0,8%).
A jakie branże powinny zainteresować inwestorów w najbliższym czasie? Według analityków JPMorgan Chase, w portfelach graczy powinny znaleźć się walory spółek telekomunikacyjnych, zarówno z USA, jak i Europy. Papiery takich spółek, jak amerykańskie SBC Communications i Sprint czy hiszpańska Telefonica są - ich zdaniem - niedowartościowane w stosunku do oczekiwanych wyników.