Reklama

To tylko przerwa

Aż siedem krajowych zakładów ubezpieczeń zmieniło w tym roku właściciela. Efekt - z rynku znikną przynajmniej cztery firmy. A to jeszcze nie koniec konsolidacji.

Publikacja: 06.08.2005 07:46

W ostatnich miesiącach na polskim rynku ubezpieczeniowym mieliśmy do czynienia wręcz z eksplozją liczby przejęć i fuzji. Właściciela zmieniło łącznie siedem spółek (wliczając przejęcie przez MetLife Inc. europejskich aktywów Travelers Life & Annuity, w tym TUnŻ CitiInsurance Polska). Dodatkowo HDI Samopomoc TU zdecydowało się przejąć portfel zależnego TUW Florian (nadzór na wniosek towarzystwa odebrał mu licencję ubezpieczeniową). W wyniku tych działań z rynku znikną przynajmniej cztery towarzystwa. Czy można spodziewać się kolejnych transakcji?

To nie koniec fuzji

Zdaniem Piotra Bendykowskiego, eksperta od ubezpieczeń z firmy konsultingowej Palo Alto Business Solutions, konsolidacja polskiego rynku ubezpieczeń jeszcze się nie skończyła. - Tempo będzie niższe niż w ostatnich latach, ale nie widzę powodu, by spadło do zera. Na nasz rynek będą wchodzić kolejne zagraniczne firmy, a niektóre obecne tutaj będą podejmować decyzje o wycofaniu się z Polski - stwierdził. Według niego, sprzedaż firm będzie efektem strategicznych wyborów podejmowanych przez zagranicznych właścicieli branżowych, np. o wycofaniu się z tego regionu Europy i skupieniu się na rodzimym rynku bądź o wejściu na uznawany obecnie za bardzo perspektywiczny rynek chiński.

Pod uwagę będą również brane szanse rozwoju polskiej spółki córki. - Jeśli spółka ma zbyt małe przychody i mimo zmian kolejnych zarządów nie ma szans na ich zwiększenie, jej właściciele mogą uznać, że nie ma sensu ponosić kosztów - powiedział. Gdzie przebiega granica? Zdaniem P. Bendykowskiego, o przetrwanie nie muszą martwić się spółki, które przynoszą zysk, a ich składki wynoszą przynajmniej 100 mln zł rocznie. - Oczywiście nawet mniejsze firmy mogą być zyskowne, pod warunkiem że koszty trzymane są w ryzach - dodał.

Jakby mniej skłonni?

Reklama
Reklama

Wygląda na to, że na naszym rynku pozostało jednak niewiele małych firm, które można i warto przejąć. Wprawdzie takich, których tegoroczne przychody z polis będą niższe niż 100 mln zł (szacując na podstawie wyników za I kwartał), jest aż ok. 20. Ale niektóre są tak małe, że ich zakup (ew. przejęcie portfela) ze względu na spodziewane efekty, a także nakłady (głównie pracy), może być nieopłacalny. Inne przynoszą zyski bądź wchodzą w skład grup kapitałowych. Są też takie, których właściciele nie chcą sprzedać, bądź - zdaniem kupujących - żądają za nie zbyt wiele (np. tak było w przypadku Polisy Życie).

Przekonali się o tym niedawni właściciele TUnŻ Royal Polska - grupa czterech inwestorów finansowych, którzy przejmując w ub.r. spółkę od BPH i Royal SunAlliance, chcieli na jej bazie konsolidować mniejsze podmioty - a powstałą w ten sposób firmę sprzedać na giełdzie bądź inwestorowi branżowemu. Pomysł nie wypalił, bo nie było chętnych.

Zdaniem specjalistów, konsolidacja mogłaby objąć średnie i duże spółki, jednak byłby to raczej efekt transgranicznych przejęć (w tym kontekście na rynku spekuluje się o przejęciu Gerlinga przez HDI oraz sprzedaży aktywów przez Credit Suisse). Zagraniczni inwestorzy mają apetyt na spółki, które mają polskich właścicieli, np. TUiR Cigna STU czy PTU. Tylko że ich akcjonariusze, przynajmniej na razie, nie chcą ich sprzedawać inwestorom branżowym, lecz wprowadzić na giełdę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama