W ostatnich miesiącach na polskim rynku ubezpieczeniowym mieliśmy do czynienia wręcz z eksplozją liczby przejęć i fuzji. Właściciela zmieniło łącznie siedem spółek (wliczając przejęcie przez MetLife Inc. europejskich aktywów Travelers Life & Annuity, w tym TUnŻ CitiInsurance Polska). Dodatkowo HDI Samopomoc TU zdecydowało się przejąć portfel zależnego TUW Florian (nadzór na wniosek towarzystwa odebrał mu licencję ubezpieczeniową). W wyniku tych działań z rynku znikną przynajmniej cztery towarzystwa. Czy można spodziewać się kolejnych transakcji?
To nie koniec fuzji
Zdaniem Piotra Bendykowskiego, eksperta od ubezpieczeń z firmy konsultingowej Palo Alto Business Solutions, konsolidacja polskiego rynku ubezpieczeń jeszcze się nie skończyła. - Tempo będzie niższe niż w ostatnich latach, ale nie widzę powodu, by spadło do zera. Na nasz rynek będą wchodzić kolejne zagraniczne firmy, a niektóre obecne tutaj będą podejmować decyzje o wycofaniu się z Polski - stwierdził. Według niego, sprzedaż firm będzie efektem strategicznych wyborów podejmowanych przez zagranicznych właścicieli branżowych, np. o wycofaniu się z tego regionu Europy i skupieniu się na rodzimym rynku bądź o wejściu na uznawany obecnie za bardzo perspektywiczny rynek chiński.
Pod uwagę będą również brane szanse rozwoju polskiej spółki córki. - Jeśli spółka ma zbyt małe przychody i mimo zmian kolejnych zarządów nie ma szans na ich zwiększenie, jej właściciele mogą uznać, że nie ma sensu ponosić kosztów - powiedział. Gdzie przebiega granica? Zdaniem P. Bendykowskiego, o przetrwanie nie muszą martwić się spółki, które przynoszą zysk, a ich składki wynoszą przynajmniej 100 mln zł rocznie. - Oczywiście nawet mniejsze firmy mogą być zyskowne, pod warunkiem że koszty trzymane są w ryzach - dodał.
Jakby mniej skłonni?