W ankiecie agencji Bloomberga przeprowadzonej na przełomie lipca i sierpnia wśród 66 ekonomistów dużych instytucji z branży finansowej średnie oczekiwania co do tegorocznego wzrostu gospodarczego w USA podniosły się o 0,1 pkt proc. W sondażu przeprowadzonym miesiąc wcześniej prognozowano tempo wzrostu w wysokości 3,6%. Przypomnijmy, że w zeszłym roku amerykański PKB zwiększył się o 4,2%, najbardziej od 1999 r.
Wyraźnie podniosły się prognozy wzrostu na bieżący kwartał - poprzednio szacowano go na 3,5%, teraz oczekuje się wyniku na poziomie 4,1%. Byłby to najlepszy rezultat od pierwszego kwartału zeszłego roku (ostatnio, między kwietniem a czerwcem, gospodarka rosła w tempie 3,4%). - Przed nami okres poprawiania się koniunktury w gospodarce. Wydatki konsumentów cały czas się podnoszą, a jest to w dużej części spowodowane przez promocje przy sprzedaży aut - twierdzi Gary Schlossberg, starszy ekonomista z Wells Fargo Capital. Właśnie perspektywy sektora motoryzacyjnego wyglądają bardzo obiecująco. W lipcu sprzedaż aut za Atlantykiem wystrzeliła, zapasy u dilerów zostały mocno nadszarpnięte i teraz koncerny muszą je odbudowywać - co przełoży się na wzrost produkcji. Liderzy branży, jak General Motors czy Ford, zapowiedzieli, że utrzymają bardzo atrakcyjne rabaty jeszcze co najmniej przez miesiąc.
Ekonomiści szacują, że w trwającym kwartale wydatki konsumentów zwiększą się o 3,7% (poprzednia prognoza była o 0,5 pkt proc. niższa). Ponieważ firmy wykorzystują wolne moce produkcyjne, najprawdopodobniej będą potrzebować nowych pracowników. Według najnowszych prognoz, stopa bezrobocia w USA na koniec roku wyniesie 4,9% (od dwóch miesięcy wynosi 5%). Byłby to najniższy poziom od sierpnia 2001 r.
Szybszy rozwój gospodarka przypłaci jednak wyższym poziomem stóp procentowych. Ekonomiści sądzą, że Rezerwa Federalna do połowy przyszłego roku dokona dwóch podwyżek więcej, niż prognozowali wcześniej. W efekcie na koniec czerwca 2006 r. podstawowa stopa funduszy federalnych ma wynieść 4,5%, gdy jeszcze miesiąc temu spodziewano się, że cykl podwyżek doprowadzi ją do poziomu 4%. Fed będzie musiał działać, ponieważ gospodarce grozi wzrost inflacji. Na koniec roku tempo wzrostu cen ma sięgnąć 2,9%.
Co może zagrozić realizacji prognoz? Rynkowi eksperci są jednomyślni - wysokie notowania ropy naftowej. Jeśli ceny surowca wciąż będą rosnąć i bić rekordy, konsumenci, którzy za tankowanie benzyny będą zmuszeni płacić coraz więcej, mogą zareagować niechęcią do sięgania głębiej do swoich portfeli. Na spadku wydatków konsumpcyjnych ucierpiałaby gospodarka.