Nadeszło odreagowanie na rynku aluminium. Po kilku tygodniach dość ostrej zwyżki (łącznie o ponad 12%) ceny metalu od kilku sesji lekko spadają. Wczoraj za tonę aluminium z dostawą za trzy miesiące płacono w Londynie 1865 USD, o 8 USD mniej niż w poniedziałek i 20 USD mniej niż w zeszły wtorek. Ceny wciąż są jednak blisko 10-letnich maksimów z marca tego roku.
Impulsem do zwyżki mogą stać się informacje z Chin, które są największym producentem aluminium na świecie. Dlaczego? Bo tegoroczny wzrost chińskiej podaży metalu będzie prawdopodobnie najniższy od 5 lat. Z uwagi na rosnące ceny energii elektrycznej i kroki rządu mające ograniczyć inwestycje i eksport, produkcja aluminium w Chinach zwiększy się w tym roku "jedynie" o 10%, z 6,7 do 7,4 mln ton - szacuje Chińskie Stowarzyszenie Branży Metali Nieżelaznych.
Chińskie władze ogłosiły wczoraj, że od 22 sierpnia znoszą zwolnienia z ceł i podatków, którymi normalnie powinna być obłożona alumina (biały proszek do produkcji aluminium). Zdaniem analityków, wpływ zmian w przepisach na produkcję aluminium w Chinach nie będzie widoczny jeszcze w tym roku (bo licencje zwalniające z podatków zostaną utrzymane do ich wygaśnięcia), ale w następnym już na pewno.
Tymczasem popyt na aluminium wciąż rośnie. Jak szacuje kanadyjski Alcan, drugi producent tego metalu na świecie, w tym roku zwiększy się o 4,6% - majowa prognoza była o 0,3 pkt proc. niższa. Produkcja co prawda wzrośnie mocniej (o 6,3%), ale wciąż w tym roku na rynku będzie niedostatek podaży, wynoszący 200 tys. ton.