Reklama

Zachodnie fundusze ostrożne, ale nie boją się wyborów

WARSZAWA (Reuters) - Wyniki sondaży wskazujące na pożądany przez inwestorów wynik wrześniowych wyborów uspokoiły rynki, przyczyniając się do wzmocnienia złotego w ostatnich tygodniach. Zarządzający funduszami są przekonani, że większość ryzyka politycznego związanego z wyborami jest już wliczona w ceny polskich aktywów.

Publikacja: 25.08.2005 16:32

Twierdzą oni, że większość graczy już ograniczyła swoje zaangażowanie na polskim rynku i chociaż złoty może być "nerwowy" przed wyznaczonymi na 25 września wyborami, większa wyprzedaż krajowej waluty jest mało prawdopodobna.

"Inwestorzy, którzy zostali w Polsce, to gracze długoterminowi i nie sądzę, by wynik wyborów mógł zmusić ich do zamknięcia tych pozycji. W funduszach, z którymi pracuję, ewentualna sprzedaż obligacji już się dokonała, a rynek nie uznaje wyborów za wielkie wydarzenie" - powiedział szef działu papierów dłużnych w banku inwestycyjnym w Londynie. Wyniki sondaży pokazują od czerwca, że Platforma Obywatelska (PO) oraz Prawo i Sprawiedliwość (PiS) zdobędą co najmniej 43 procent poparcia, co prawdopodobnie zapewni im w Sejmie większość niezbędną do wprowadzenia działań oszczędnościowych, by pod koniec dekady było możliwe wejście Polski do strefy euro.

Mediana z siedmiu sierpniowych badań opinii publicznej jest jeszcze wyższa, wskazując na 47-procentowe poparcie dla obu ugrupowań, mających stworzyć przyszłą koalicję rządową. W dodatku ostatnie sondaże dają przewagę PO, której program jest uznawany za bardziej przyjazny rynkom finansowym.

Inwestorzy pogodziliby się jednak również z wiodącą rolą PiS, które także opowiada się za zacieśnieniem fiskalnym, choć chce opóźnić termin przyjęcia euro. "Wyniki sondaży są najbardziej korzystne z możliwych, wskazują bowiem, że koalicja PO-PiS będzie miała większość, a w dodatku kandydat PO jest na czele wyścigu o prezydenturę. I to jest główny powód tego, że przed wyborami nie ma korekty" - powiedział Sebastian Buczek, wiceprezes ING TFI. "Zagraniczni inwestorzy mniej obawiają się sytuacji politycznej w Polsce niż w poprzednich latach" - dodał.

Reformy w połączeniu z ożywieniem gospodarczym, wywołanym wejściem Polski do Unii Europejskiej (UE) sprawiły, że złoty w 2004 roku był najmocniej rosnącą walutą w Europie - wobec euro zyskał około 13 procent, a do dolara 19 procent.

Reklama
Reklama

Zarządzający są jednak zgodni, że kolejny napływ funduszy od zachodnich inwestorów, nie grających regularnie na polskim rynku, nie zacznie się, dopóki nie rozpocznie się szybki marsz do strefy euro.

Przedstawiciele banku centralnego i resortu finansów oceniają, że idealnym czasem na pierwszy i najważniejszy krok w tym kierunku, czyli wejście do systemu walutowego ERM-2, byłby kwiecień przyszłego roku. Jednak wielu analityków przewiduje, że jest to mało realne przed 2007 rokiem.

"Po pierwsze, musimy mieć stabilną sytuację polityczną i wtedy, gdy rynki będą pewne, że wejście do strefy euro jest przesądzone, do Polski trafią nowe kapitały" - powiedział zarządzający jednego z duńskich funduszy emerytalnych. "Trochę to trwa zanim się przekona dużych inwestorów, przyzwyczajonych do handlowania na głównych rynkach, by przyszli do Polski. Widzieliśmy to w ubiegłym roku. Dlatego może się okazać, że tych wzrostów w tym roku jeszcze nie będzie" - dodał. Wielkiej hossy po ewentualnym zwycięstwie wyborczym koalicji PO-PiS nie spodziewają się również krajowi inwestorzy instytucjonalni.

"Nie oczekuję większych wzrostów po głosowaniu, bo inwestorzy będą chcieli poczekać na decyzje i dokonania nowego rządu. Ceny papierów dłużnych będą pod koniec roku na podobnych do obecnych poziomach" - przewiduje Adam Ruciński, dyrektor departamentu zarządzania w TFI PZU.

Specjaliści Commercial Union Investment Management również uważają, że do końca roku ceny obligacji nie zmienią się znacząco, przy czym nieco mogą zyskać papiery o krótkich okresach zapadalności w związku z oczekiwanymi obniżkami stóp procentowych. Rynki ciągle mają sporo wątpliwości, czy nowej koalicji uda się choćby reforma różnych przywilejów socjalnych przy bezrobociu sięgającym 18 procent. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) wyraził opinię, że rynki mogą zareagować wzrostem na wprowadzanie reform, jednak krajowi analitycy sądzą, że nowemu rządowi potrzeba będzie miesięcy na przegłosowanie pierwszy Choć wielu inwestorów na razie czeka, to wejście do UE, wyższe niż w strefie euro stopy procentowe, silny wzrost gospodarczy i spadający deficyt budżetowy powodują, że atrakcyjność Polski rośnie w oczach funduszy, które chcą zdywersyfikować swoje portfele. "Głównie handlujemy obligacjami państw strefy euro, a Polska czy Węgry stanowią źródło dodatkowej rentowności. Trwa gra na konwergencję i czujemy się całkiem pewnie również jeśli chodzi o walutę" - powiedział zarządzający w holenderskim funduszu emerytalnym. "Sprzedałem wszystko podczas korekty wzrostów złotego na początku roku, ale w ostatnich miesiącach wróciłem na polski rynek, kupując 5- i 10-letnie papiery. Spadki podczas wyborów są szansą na tańsze zakupy" - dodał.

Rynek jest także wspierany długoterminowymi funduszami konwergencyjnymi, które zaangażowały się w Europie Środkowej w późnych latach 90., zakładając, że lokalne ceny muszą stopniowo zrównywać się z ich odpowiednikami na Zachodzie. "Zredukowaliśmy nieco nasze pozycje i może dokonamy dalszych cięć, jeśli sytuacja się bardziej zdestabilizuje przed wyborami. Ale jeśli wygra Platforma, oczekujemy napływu nowych środków od globalnych inwestorów. Ceny w Polsce są zbyt interesujące, by je ignorować" - powiedział Oliver Kastner, zarządzający w Dekabank we Frankfurcie.

Reklama
Reklama

Patrick Graham i Marcin Jedliński

((Autorzy: Patrick Graham i Marcin Jedliński; Redagował: Paweł Florkiewicz; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama