Praktycznie wszystkie kluby poselskie w poniedziałek mają zamiar głosować za odrzuceniem weta prezydenta w sprawie ustawy o zwrocie części VAT budującym. Nie pomogły analizy ekonomistów z JP Morgan, którzy uznali, że wprowadzenie zwrotów może opóźnić wejście Polski do strefy euro. Na posłach nie zrobiły wrażenia także wyliczenia ministra finansów o kosztach tej ustawy (mają wynieść od 4,5 do nawet 18 mld zł) oraz ostrzeżenia, że te pieniądze budżet będzie musiał znaleźć poprzez podwyżkę akcyzy na benzynę o 25 gr na litrze.
- To bardzo nieładne zachowanie ze strony Ministerstwa Finansów, to po prostu szantaż - mówi Elżbieta Romero z SdPl. - Poza tym resort finansów przedstawił wyliczenia, mówiące o jeszcze większych kosztach tej ustawy niż wtedy, gdy zaczynaliśmy prace nad projektem. Tymczasem potem wprowadziliśmy do tej ustawy spore obostrzenia. Dlatego nie wiem, skąd te cyfry - dodaje.
Także SLD opowiada się za odrzuceniem weta.
- To jest sprawa, w której zawarliśmy coś na kształt umowy z wyborcami i nie będziemy zmieniać zdania, aby potem nas nie oskarżano, że nie dotrzymaliśmy kolejnej obietnicy - twierdzi Bronisław Cieślak, rzecznik klubu SLD. Jak zapowiedział, ostateczna decyzja w tej sprawie zostanie podjęta podczas poniedziałkowego posiedzenia klubu, tuż przed głosowaniem.
Pojawiają się nawet pomysły, aby uniemożliwić podwyżkę akcyzy poprzez uchwalenie nowelizacji ustawy o tym podatku, podobnej do tej, która została w parlamencie przyjęta w sprawie akcyzy na gaz i olej opałowy. Wówczas, aby uniemożliwić podniesienie stawek, posłowie przyjęli ustawę obniżającą akcyzę na te rodzaje paliw do obowiązującego poziomu. W rezultacie podniesienie stawki teraz będzie wymagać zgody Sejmu.