Reklama

Wsparcia przełamane

Sforsowanie przez amerykański S&P 500 silnego krótkoterminowego wsparcia na wysokości 1217 pkt jednoznacznie kończy ponadtrzymiesięczny wzrost i zapowiada gorsze czasy dla posiadaczy akcji. W czasie jego trwania indeks zyskał 9,5%, czyli znacznie mniej niż podczas zwyżki z II połowy 2004 r.

Publikacja: 27.08.2005 08:26

Wobec wygenerowanych sygnałów sprzedaży, którymi były najpierw spadek poniżej marcowego szczytu, potem przecięcie linii trendu, wyprowadzonej z wiosennego dołka i wreszcie zamknięcie poniżej górki z połowy czerwca, można zakładać, że popularna "pięćsetka" w zapoczątkowanym cztery miesiące temu ruchu wzrostowym więcej już nie zyska. To zaś oznacza, że w ponaddwuletniej hossie będzie on najsłabszy.

Podwójna dywergencja

i wrzesień

Sekwencja trzech coraz słabszych fal zwyżkowych dobrze konweniuje z widoczną na tygodniowym MACD podwójną negatywną dywergencją. Przypomnijmy, że ma ona dwojakie znaczenie. Z jednej strony, pozwala przypuszczać, że osiągnięcie nowego szczytu przez indeks, okaże się nietrwałe. W tym kontekście prognostyczne znaczenie dywergencji potwierdziło się. S&P 500 około miesiąca utrzymał się ponad maksimum z początku marca. Teraz stajemy wobec możliwości wypełnienia się drugiej części "przepowiedni", związanej z pojawieniem się na wykresie podwójnej dywergencji. Jest ona uznawana za jeden z najsilniejszych sygnałów odwrócenia trendu. Co więcej, przestrzega, że może do tego dojść w sposób gwałtowny, a następujący po tym spadek może przybrać silny charakter. Pikanterii takiemu scenariuszowi dodaje fakt, że jesteśmy u progu statystycznie najgorszego dla amerykańskich parkietów miesiąca - września. Jego zła sława nie potwierdziła się co prawda w minionym roku, ale w pięciu wcześniejszych indeks tracił. W latach 2000-2002 nawet bardzo mocno. Od 1980 roku w 15 przypadkach wrzesień przynosił spadek. Przeciętnie wynosił on 4%. Natomiast średnia zmiana notowań S&P 500 we wrześniu w latach 1980-2004 to minus 1,2%.

Jakie elementy będą sprzyjać realizacji scenariusza, w którym trwający od początku miesiąca spadek przybierze trwalszy charakter i silniejsze rozmiary? Po wysłaniu silnych sygnałów sprzedaży przez wykres S&P 500 można oczekiwać spadku tygodniowego MACD poniżej linii sygnalnej. Wskaźnik jest już bardzo blisko niej, więc sprawa może się szybko rozstrzygnąć. Warto też zwrócić uwagę na zachowanie miesięcznego MACD. Tutaj też niewiele brakuje do przecięcia średniej. Gdyby się to stało, otrzymalibyśmy potwierdzenie, że rynek wszedł w fazę korekty ponad 2-letniej hossy. To oznaczałoby spadek przynajmniej do 1050 pkt.

Reklama
Reklama

Istotny też będzie przebieg wykresu miesięcznej stopy zwrotu (opisuje, ile można było zarobić lub stracić, trzymając akcje przez kolejnych 21 sesji). Od początku 2004 r. ani razu nie przekroczyła ona minus 5%. Każdorazowe zbliżenie się do tego poziomu zapowiadało nadejście lepszej koniunktury na amerykański parkiet. Ta zasada ostatnio potwierdziła się wiosną tego roku. Spadek w skali miesiąca o więcej niż 5% oznaczałby, że tym razem inwestorzy wykazują zdecydowanie większą skłonność do pozbywania się papierów niż w czasie poprzednich zniżek. To musiałoby się wiązać ze zwiększeniem zmienności rynku, pozostającej od dwóch miesięcy na poziomie ok. 9 pkt (tyle ma miesięczny ATR).

Gdzie szukać przyczyny?

Teraz trudno jednoznacznie wskazać fundamentalne czynniki, które mogłyby zapowiadać spełnienie się nakreślonego powyżej scenariusza. Tak jak w ostatnim czasie, ropa drożała już wcześniej. Przeciętna cena z ostatnich 12 miesięcy (średnia jest mniej wahliwa, więc lepiej oddaje trendy rynkowe) podniosła się od końca czerwca o 3,1 USD, podczas gdy w II kwartale zwiększyła się o 4,6 USD, a w I kwartale o 4,1 USD. Równocześnie roczna zmiana ceny sięga obecnie 54%. Wcześniej w szczytowych momentach wynosiła 75-80%. Do tego w tym roku negatywny wpływ drożejącej ropy na amerykańską gospodarkę i spółki ogranicza mocniejszy dolar. Gospodarka amerykańska nie wykazuje oznak wyraźnego słabnięcia i pozostaje jednym z motorów napędowych globalnej gospodarki. Zyski korporacji w USA kolejny kwartał rosły w dwucyfrowym tempie, choć w dużym stopniu przyczyniły się do tego pieniądze zarobione przez koncerny petrochemiczne.Rentowność obligacji w ostatnich tygodniach nieco się podniosła, ale i tak pozostaje na niskim poziomie, biorąc pod uwagę dotychczasowe podwyżki stóp procentowych i perspektywę dalszego podnoszenia kosztów pieniądza.

Pytanie jednak, na ile inwestorzy w swoich decyzjach kierują się czynnikami fundamentalnymi, a w jakim stopniu decydują o nich przepływy kapitału i pojawiające się mody na lokowanie w danym regionie świata. Pod tym drugim względem Stany Zjednoczone nie wypadają dobrze. Do krajowych funduszy akcyjnych Amerykanie wpłacają o połowę mniej chętnie pieniądze niż w szczytowym okresie wiosną 2004 r. Roczna średnia utrzymuje się w tym roku pomiędzy 10 a 12 mld USD. Znajdują tu odzwierciedlenie pogarszające się od ponad roku nastroje amerykańskich konsumentów. W to zjawisko wpisały się opublikowane w piątek sierpniowe dane, zgodnie z którymi zarówno indeks nastrojów, jak i subindeks oczekiwań, obliczane przez Uniwersytet Michigan, wróciły w pobliże ponad 2-letnich minimów.

Przypomnijmy też, że w lipcu stopa oszczędności spadła do zera i nie było to "przypadkowe" zdarzenie, gdyż ten wskaźnik maleje od długiego czasu. Również zagraniczne podmioty nie zgłaszają większego popytu. Średnie roczne saldo kupionych i sprzedanych przez nich akcji od ponad dwóch lat waha się pomiędzy 1,5 a 5 mld USD miesięcznie. To niewiele w porównaniu z 15 mld USD płynącymi na rynek w USA na przełomie 2000 i 2001 r.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama