W środę WIG20 wzrósł tylko o 3 pkt (0,13%). Początek notowań zapowiadał znacznie lepszy wynik. Indeks wystartował bowiem z poziomu 2289 pkt - najwyższego od marca 2000 roku. Przez kilka pierwszych minut notowań wzrósł jeszcze do 2296 pkt. Aprecjacja w głównej mierze była zasługą akcji KGHM. W ich przypadku jednak dość szybko doszło do realizacji zysków, co w połączeniu ze zwiększoną podażą na pozostałych spółkach, przełożyło się na przecenę indeksu do 2264 pkt, czyli poniżej piątkowego zamknięcia. Po godzinie sytuacja ustabilizowała się. Mimo że w dalszej części sesji notowania indeksu nie podlegały już gwałtownym zmianom, to cały czas odbywały się przy bardzo dużych obrotach. Łącznie w segmencie blue chips wyniosły one 870 mln zł, a na całym rynku przeszło 1 mld zł. Aż 600 mln zł przypadło na tylko cztery spółki (PKN Orlen, KGHM, Telekomunikacja, PKO BP). Wyższą aktywność inwestorów można było obserwować w tym roku tylko sześć razy, po raz ostatni w marcu.
Niestety, tych wysokich obrotów, mimo niewielkiej zwyżki WIG20 w stosunku do poprzedniego zamknięcia, nie można oceniać pozytywnie. W trakcie całej sesji przeważali sprzedający. Działo się to na wysokości oporu tworzonego przez szczyt z pierwszej połowy sierpnia oraz przez górną linię dwuletniego kanału wzrostowego, co zmniejsza szanse na jego pokonanie. Chwilowo lepiej więc wstrzymać się z kupnem akcji. Potwierdzeniem średnioterminowej przewagi byków będzie wybicie się indeksu ponad 2300 pkt.
Nie ma powodów do sprzedaży akcji. Przebieg wczorajszej sesji to zdecydowanie za słaby argument przemawiający za takim działaniem. Na razie można mówić o kłopotach byków z przełamaniem średnioterminowego oporu. Atak na tę barierę jeszcze się jednak nie zakończył i lepiej nie przesądzać jego wyniku. Posiadacze akcji znajdą się w poważnych kłopotach dopiero w chwili, kiedy WIG20 spadnie poniżej utworzonego 19 sierpnia dołka - 2198 pkt. Wtedy bardzo prawdopodobna stanie się przecena do co najmniej 2100 pkt, a posiadanie akcji będzie dość ryzykowne.