Udziałowcy kasyna z trzema ósemkami, które chwali się pierwszym miejscem na świecie pod względem liczby odwiedzających, chcą wykorzystać zainteresowanie inwestorów branżą. Zaledwie w czerwcu na giełdzie w Londynie zadebiutowały akcje spółki PartyGaming, drożejąc od tamtej pory aż o 36%. W tej chwili PartyGaming, które specjalizuje się w internetowym pokerze, jest warte ponad 11 mld USD - więcej niż np. sieć handlowa Marks & Spencer.

Według analityków, po przewidzianym jeszcze na ten miesiąc debiucie, wycena 888 może sięgnąć 1,5 mld USD. Pieniądze z oferty firma chce wykorzystać m.in. na przejęcia. Jak przewidują szefowie spółki, w ciągu kilku lat licząca ponad 1000 działających globalnie firm branża skurczy się do maksimum 100 podmiotów. Równocześnie rynek internetowego hazardu najprawdopodobniej dalej będzie się dynamicznie rozwijać. Firma konsultingowa Christiansen Capital Advisers szacuje jego obecną wartość na 12 mld USD, ale w ciągu pięciu lat ma się zwiększyć dwukrotnie.

Zagrożeniem dla firm takich jak PartyGaming czy 888 jest planowane zdelegalizowanie internetowych kasyn w USA. Branża jest jednak dobrej myśli. - Stanom Zjednoczonym raczej nie uda się odciągnąć ludzi od hazardu - mówią jej przedstawiciele i analitycy. Zarówno PartyGaming, jak i 888, właśnie za Atlantykiem uzyskują większą część swoich przychodów.