W pierwszym i drugim kwartale 2005 roku tempo, w jakim rosną zyski banków, istotnie zmalało. Przez cały 2004 rok wynik netto dla całego sektora rósł w każdym kwartale średnio o prawie 40%. Po pierwszych trzech miesiącach 2005 roku dynamika spadła do 7,5%, po kolejnych trzech obniżyła się do 5,1%. Jednocześnie w dalszym ciągu rosły kursy. Bardzo dobrze proces ten widoczny jest w przypadku BPH - w drugim kwartale kurs podskoczył o 13,4%, zysk obniżył się o 1,1%. Od końca czerwca notowania banku zyskały kolejne 10%. Wpływ na tę rozbieżność ma zapowiedziane połączenie BPH z Pekao. Operacja ta nie spowoduje jednak od razu wzrostu zysku przypadającego na jedną akcję. Można nawet przypuszczać, na podstawie danych z przeszłości, że korzyści z fuzji pojawią się w dość odległej perspektywie. Otwarte pozostaje pytanie - kto poniesie koszty połączenia, rozumiane jako dostosowanie notowań BPH i Pekao do odpowiednich poziomów (z punktu widzenia wskaźnika C/Z są to dwa najdroższe podmioty w branży). Czy przede wszystkim UniCredito, zmuszone do wykupu akcji BPH po wysokiej cenie? Czy także akcjonariusze mniejszościowi, jeśli w zamian za walory BPH dostaną papiery innego banku, a kursy po okresie gorączki spadną?
Niska dynamika poprawy wyników w drugim kwartale nie dotyczy tylko BPH. W dwucyfrowym tempie zwiększył się tylko zysk BOŚ, Nordei i wychodzącego z kłopotów Kredyt Banku. Dla żadnego z dużych banków wynik netto nie wzrósł więcej niż 10%, tymczasem w poprzednich kwartałach sytuacja taka zdarzała się nagminnie.
Nie znaczy to, że o akcjach banków można powiedzieć, iż są przewartościowane, przynajmniej jeśli porównać je z regionalnymi konkurentami. Średni C/Z na poziomie 15,7 to wynik nieznacznie wyższy od węgierskiego OTP (14,8), dokładnie na poziomie czeskiego Komercni Banka (15,7) i zauważalnie niższy od działających w naszym regionie banków austriackich: notowanego w Warszawie BACA (17,8) oraz Erste (16,6). Wyceny w regionie, przynajmniej jeśli chodzi o wskaźnik C/Z, są istotnie wyższe w porównaniu z rynkami rozwiniętymi. Dla banków wchodzących w skład indeksu FTSEurofirst 300 wynosi on 12,9.Stopy zwrotu w regionie są bardzo zróżnicowane. BACA i OTP zyskały od początku roku ponad 40%. Obydwie spółki zanotowały w sierpniu najwyższe kursy od 52 tygodni. Z drugiej strony kurs Komercni niemal nie zmienił się, a notowania Erste poszły w górę o 16%. Na tym tle ponad 20-23-proc. zwyżki notowań Pekao i BPH są osiągnięciem średnim. Trudno jest tutaj stwierdzić, żeby skala wzrostu kursów w polskim sektorze bankowym była nienaturalnie duża.
Są jeszcze rezerwy
Analitycy widzą jeszcze szansę na pewną poprawę rezultatów w tym roku. Z ostatnich rekomendacji wynika, że na zwiększenie zysków o ponad 10% do końca roku mogą liczyć akcjonariusze BPH i PKO BP. Oczekiwania te nie wydają się zbyt wygórowane - BPH w III i IV kwartale 2004 roku zarobił mniej niż 200 mln zł (w każdym z nich), tymczasem w tym roku granicę tę dwukrotnie przekroczył. Podobnie jest z PKO BP - w pierwszych trzech miesiącach tego roku miał 415 mln zysków, w kolejnych trzech 467 mln zł. Wyniki z II półrocza 2004 roku to 371 mln zł (III kwartał) i 297 mln zł (IV kwartał).
Na efekt niskiej bazy, przynajmniej w trzecim kwartale, liczyć mogą akcjonariusze ING BSK, dość nisko zawieszoną poprzeczkę ma także Kredyt Bank, a przede wszystkim BRE Bank. Jeśli zatem obserwowane w tym roku zjawisko, polegające na tym, że kursy rosną szybciej od zysków, ma być wstępem do przewartościowania akcji banków, to do osiągnięcia takiego stanu jest jeszcze daleko.