Reklama

Akcyza ponad plan

W tegorocznym budżecie zaplanowano 915 mln zł z akcyzy od towarów "nabytych wewnątrzwspólnotowo". Plan został już przekroczony po 6 miesiącach. Sytuacja byłaby korzystna dla budżetu gdyby nie to, że państwo może być zmuszone do zwrotu części tej kwoty.

Publikacja: 03.09.2005 07:58

"Nabycie wewnątrzwspólnotowe" to termin, który pojawił się w podatkach po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Z grubsza rzecz biorąc, chodzi po prostu o import towarów z jednego z krajów Wspólnoty, które potem sprzedawane są w Polsce. Resort finansów w tegorocznym budżecie założył, że akcyza z tej części handlu zagranicznego przyniesie budżetowi 915 mln zł. Ale plan został przekroczony już w czerwcu. Po lipcu wartość dochodów z "nabycia wewnątrzwspólnotowego" sięgnęła 1,12 mld zł.

Wprawdzie do połowy roku dochody budżetu były nieco wyższe niż wynikało z planów (45,4 mld zł zamiast 44,7 mld zł), ale żadne inne źródło przychodów nie przyniosło dochodów przekraczających roczny plan. Skąd tak znaczne wpływy?

Z danych resortu finansów wynika, że jednym z głównych źródeł są paliwa. Od benzyn i olejów silnikowych sprowadzonych z krajów UE resort finansów pobrał akcyzę w wysokości ponad 404 mln zł. Nie wiadomo, jaką kwotę przyniósł VAT, naliczany od tej części sprzedawanych i używanych w Polsce paliw.

Jednak okazuje się, że najchętniej sprowadzanym z krajów UE towarem są samochody. Akcyza z tego źródła przyniosła 516,8 mln zł. Dla porównania: akcyza na auta produkowane w kraju dała 62,8 mln zł, a od importowanych - 70,6 mln zł.

Oczywiście - owe "nabywane wewnątrzwspólnotowo" auta to głównie samochody używane. Co ciekawe - w analogicznym okresie 2004, gdy sprowadzenie auta z kraju UE było traktowane jako import, z samochodów kupowanych za granicą budżet uzyskał 286 mln zł, a z obrotu krajowego - prawie 550 mln zł.

Reklama
Reklama

Ta różnica wynika z konstrukcji akcyzy na auta.

W przypadku samochodów osobowych akcyza działa podobnie jak VAT - jest naliczana przy nabyciu wewnątrzwspólnotowym pojazdu oraz przy każdej sprzedaży tego samochodu przed jego pierwszą rejestracją - mówi Marta Szafarowska, doradca podatkowy z kancelarii MDDP Michalik Dłuska Dziedzic i Partnerzy. - Czyli osoba, która sprowadza samochód z zagranicy płaci akcyzę, a następnie przy sprzedaży tego samochodu ponownie nalicza akcyzę od wartości samochodu, przy czym akcyza zapłacona przy sprowadzeniu samochodu do Polski jest odliczana od akcyzy należnej z tytułu sprzedaży samochodu w kraju. Akcyza przy sprzedaży w kraju nie będzie naliczana, jeżeli samochód został już zarejestrowany w Polsce.

Innymi słowy - obrót krajowy zaczyna się po pierwszej rejestracji. Wcześniej zaś tylko sprowadzenie było traktowane jako import, a dalsza odsprzedaż (już po remoncie, a więc i po wyższych cenach) jako obrót krajowy.

Problem polega na tym, że do takiej konstrukcji podatku mają zastrzeżenia i Komisja Europejska, i ostatnio sąd administracyjny w Lublinie. Według pierwszej, auta sprowadzane z zagranicy powinny być objęte podatkiem w ten sam sposób co te sprzedawane np. w komisach, w Polsce. Według sądu zaś, fiskus powinien zwrócić akcyzę pobieraną od sprowadzanych samochodów. Oznacza to - jeśli opinię sądu w Lublinie podtrzymają inne ośrodki - że obecnie notowana przez budżet nadwyżka jest faktycznie podwyżką, którą trzeba będzie za jakiś czas zwrócić z odsetkami.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama