"Nabycie wewnątrzwspólnotowe" to termin, który pojawił się w podatkach po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Z grubsza rzecz biorąc, chodzi po prostu o import towarów z jednego z krajów Wspólnoty, które potem sprzedawane są w Polsce. Resort finansów w tegorocznym budżecie założył, że akcyza z tej części handlu zagranicznego przyniesie budżetowi 915 mln zł. Ale plan został przekroczony już w czerwcu. Po lipcu wartość dochodów z "nabycia wewnątrzwspólnotowego" sięgnęła 1,12 mld zł.
Wprawdzie do połowy roku dochody budżetu były nieco wyższe niż wynikało z planów (45,4 mld zł zamiast 44,7 mld zł), ale żadne inne źródło przychodów nie przyniosło dochodów przekraczających roczny plan. Skąd tak znaczne wpływy?
Z danych resortu finansów wynika, że jednym z głównych źródeł są paliwa. Od benzyn i olejów silnikowych sprowadzonych z krajów UE resort finansów pobrał akcyzę w wysokości ponad 404 mln zł. Nie wiadomo, jaką kwotę przyniósł VAT, naliczany od tej części sprzedawanych i używanych w Polsce paliw.
Jednak okazuje się, że najchętniej sprowadzanym z krajów UE towarem są samochody. Akcyza z tego źródła przyniosła 516,8 mln zł. Dla porównania: akcyza na auta produkowane w kraju dała 62,8 mln zł, a od importowanych - 70,6 mln zł.
Oczywiście - owe "nabywane wewnątrzwspólnotowo" auta to głównie samochody używane. Co ciekawe - w analogicznym okresie 2004, gdy sprowadzenie auta z kraju UE było traktowane jako import, z samochodów kupowanych za granicą budżet uzyskał 286 mln zł, a z obrotu krajowego - prawie 550 mln zł.