Dochody ze sprzedaży węgierskiego mienia państwowego z roku na rok są coraz niższe. W 2004 r. - jak podaje PricewatershouseCoopers w raporcie o fuzjach i przejęciach w Europie Środkowowschodniej - wyniosły zaledwie ok. 0,5 mld USD. Wpływy z prywatyzacji w Bułgarii były trzy razy wyższe, w Rumunii - prawie sześć razy większe, a w Polsce - aż ośmiokrotnie wyższe!
Zdaniem analityków PricewatershouseCoopers, w tych trzech krajach mamy do czynienia z "nową falą" prywatyzacji, natomiast w Chorwacji, Słowacji, Słowenii i właśnie na Węgrzech sprzedaż państwowego majątku dobiega końca. Nie zawsze idzie to zresztą tak, jak wcześniej zaplanowano.
Lotnisko jeszcze poczeka
Niespełna dwa tygodnie temu, pod koniec sierpnia, unieważniono przetarg na sprzedaż budapeszteńskiego lotniska. Była to decyzja... węgierskiego sądu pracy. W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że prywatyzacja przedsiębiorstwa nie była konsultowana z przedstawicielami personelu, a bez tego nie można sprzedać państwowej firmy.
A byłaby to bardzo spektakularna prywatyzacja: Węgry, jako pierwsze państwo w regionie, zdecydowały się na oddanie w obce ręce swojego lotniska. Szukano nowego właściciela dla 75% (minus jedna akcja) należących do państwa udziałów w spółce Budapest Airport, która zarządza stołecznym portem lotniczym. Budynki i urządzenia na lotnisku miałyby pozostać własnością państwa, a zwycięski inwestor miałby otrzymać pełne prawa zarządzania lotniskiem na okres co najmniej 35 lat.