Maklerzy uważają, że dzisiejsze notowania świadczą o dużej sile rynku i hossa trwać może nadal, choć teraz może nastąpić kilka spokojnych dni. Inwestorzy muszą przyzwyczaić się to tego, że WIG20 osiągnął nowy szczyt, mówią.
"Udało się w końcu złapać króliczka, więc nie ma już sensu go gonić. Rekord WIG20 dla wielu inwestorów był pewnego rodzaju celem psychologicznym. Ale to nie jest tak, że nagle rynek znacząco spadnie. Myślę, że może nastąpić teraz pewne uspokojenie" - powiedział Piotr Dudziński, makler w CAIB Securities.
Ostatnie zwyżki były napędzane napływami funduszy zagranicznych - inwestorzy spoza Polski którzy spodziewają się, że po wyborach może dojść do utworzenia rządu zdolnego do przeprowadzenia głębokich reform, które zdynamizują wzrost gospodarczy i zwiększą zyski przedsiębiorstw.
"Co prawda pierwsze 40 minut sesji były mocno nerwowe, ale gdy okazało się, że nie ma podaży, spadki kursów zostały znacznie zredukowane. Dzisiejsze notowania mogą więc być sygnałem, że jest jeszcze siła w rynku" - powiedział Wojciech Wośko, makler w DM BZ WBK. Dla części zarządzających zbliżający się debiut giełdowy Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa SA (PGNiG) oraz niedzielne wybory będą ważnym testem dla trwałości trendu wzrostowego, który bez większej korekty trwa od połowy maja. "Nie spodziewam się jakichś dużych spadków przed wyborami. Są one dobrym powodem, by kupować i pod to wielu inwestorów gra. To dziś widać po notowaniach - mimo ostatnich wzrostów, sesja kończy się bez większych zmian" - powiedział Adam Drozdowski, zarządzający aktywami w TFI Banku Handlowego.
"Ale po wyborach korekta wydaje się możliwa, jeśli ich wyniki zaskoczą rynek. Zwłaszcza, gdy dystans pomiędzy pierwszą a drugą partią okaże się niewielki" - dodał. Jak uważają analitycy, bardziej reformatorska - zwłaszcza w sferze podatkowej - wydaje się być Platforma Obywatelska (PO) przed drugim w sondażach Prawem i Sprawiedliwością (PiS). To w jakim stopniu będzie wyglądać program przyszłego rządu, który prawdopodobnie tworzyć będą obie te partie, wynikać będzie z końcowego rezultatu niedzielnych wyborów. Jak na razie, ostatnie badania opinii publicznej wskazują, że utrzymująca się przez ostatnie tygodnie spora różnica w poparciu dla PO i PiS, zmniejsza się.