Reklama

Ameryka słabnie

Mimo to, że wpływ huraganu Rita na ceny ropy naftowej był niewielki, główny indeks amerykańskiej giełdy stracił przez ostatni tydzień na wartości. To przekonuje, że inwestorzy w coraz większym stopniu skupiają się na konsekwencjach dotychczasowej zwyżki cen paliw na kondycję gospodarek i firm.

Publikacja: 24.09.2005 08:33

Po trwającym w marcu i kwietniu spadku indeksu S&P 500 i stopniowym odrabianiu tych strat w kolejnych miesiącach zaczęły pojawiać się głosy o rozpoczęciu na amerykańskich parkietach kolejnej odsłony hossy. Wzmogły się one wraz z pokonaniem w połowie lipca marcowego szczytu. Jednak wzorem poprzednich ruchów wzrostowych taki sukces kupujących oznaczał w niedługim czasie ich kłopoty. Tak było w listopadzie 2004 r., kiedy "pięćsetka" wyszła ponad górkę z I kwartału minionego roku i potem, gdy w marcu tego roku udało się pokonać szczyt z grudnia 2004 r. Taka niemoc popytu rodzi zagrożenie, że inwestorzy zupełnie stracą wiarę w możliwość kontynuacji hossy. Stąd byłby już tylko krok od większej przeceny.

Czas na korektę całej hossy?

Scenariusz budowany w oparciu o zachowanie tygodniowego MACD na razie znajduje odzwierciedlenie w notowaniach S&P 500. Z technicznego punktu widzenia kłopoty indeksu z utrzymaniem się ponad pokonanym szczytem trzeba wiązać z negatywnymi dywergencjami na tym wskaźniku. Są już dwie, co w analizie technicznej uznawane jest za jeden z najsilniejszych sygnałów zapowiadających odwrócenie trendu. Spadek w ostatnich dniach tygodniowego MACD poniżej linii sygnalnej przekonuje, że realizacja pesymistycznego scenariusza wchodzi w decydującą fazę. Jeśli miałby się spełnić i w kolejnych miesiącach S&P 500 znalazłby się w rejonie 1063 pkt (38,2-proc. zniesienie 2,5-rocznej hossy) to indeks wkrótce powinien spaść poniżej sierpniowego dołka przy 1205 pkt, a potem przełamać roczną średnią. Właśnie zachowanie indeksu na jej wysokości (1190 pkt) będzie probierzem siły kupujących. W trzech poprzednich przypadkach jej przekroczenie wywoływało natychmiastową reakcję kupujących i z łatwością wyprowadzali S&P 500 z powrotem ponad średnią.

Trwająca od wiosny do początków sierpnia fala zwyżkowa wyniosła 9,5%. To znacznie mniej niż wcześniejsze ruchy w górę. Od sierpnia 2004 r. do marca 2005 r. indeks zyskał ponad 15%, od sierpnia 2003 r. do stycznia 2004 r. 19,7%, a od marca do czerwca 2003 r. blisko 26%. Widać ewidentnie, że każda kolejna odsłona hossy wygląda coraz mniej okazale. To symptom, że okres dobrej koniunktury ma się ku końcowi.

W połowie sierpnia roczna stopa zwrotu dla indeksu S&P 500 sięgnęła 15,9%. Od tego czasu spadła o ponad połowę. Na przełomie 2003 i 2004 r. szczyt na rynku wypadł, gdy roczna stopa sięgała 14%. Z tego punktu widzenia nie można mówić o osłabieniu hossy. Jednocześnie to potwierdza, że ostatnia fala wzrostu nie była przełomem dla praktycznie pogrążonego od półtora roku w trendzie horyzontalnym amerykańskiego parkietu. Teraz pytanie, jak nisko znajdzie się roczna stopa zwrotu. Na wiosnę tego roku dołek S&P 500 wypadł, gdy zbliżyła się ona do 0%. W drugiej połowie września i w październiku 2004 r. indeks przebywał w strefie 1095-1142 pkt. Aby więc roczna stopa obniżyła się do 0% w najbliższych tygodniach powinniśmy mieć do czynienia z wyraźną zniżką. Takie oczekiwania korelują z wnioskami wynikającymi z podwójnej negatywnej dywergencji na tygodniowym MACD.

Reklama
Reklama

Dolar znów zaczyna się

umacniać

Trzeci tydzień z rzędu w górę szedł na świecie dolar. Przełamanie przez kurs EUR/USD w połowie września linii trendu, biegnącej po dołkach z lipca i sierpnia, zapowiada powrót do trwającego od początku roku trendu. Jest coraz bardziej prawdopodobne, że notowania euro spadną niedługo poniżej letniego dołka przy 1,19 USD i podążą w stronę 1,1 USD. Taka prognoza zakłada, że rozpoczynająca się fala spadkowa euro będzie mieć takie same rozmiary, jak ta z pierwszej połowy roku, czyli 12,5%.

Umocnienie amerykańskiej waluty wciąż nie znajduje przełożenia na obniżkę cen metali. Tona miedzi przez ostatni tydzień podrożała o ok. 300 USD, do blisko 3,8 tys. USD. Był to największy tygodniowy wzrost od sześciu lat. Co jeszcze bardziej zaskakujące, mocno w górę idzie cena złota.Osiągnęła ona ostatnio poziom nienotowany od drugiej połowy lat 80. Tak wyraźny jak teraz jednoczesny wzrost dolara i ceny złota ostatnio dało się zauważyć w 1993 r. Z tym że wtedy miało to miejsce przy rekordowo niskich notowaniach ropy naftowej i malejącej inflacji. Teraz sytuacja jest odwrotna.

Zwyżkę ceny złota i utrzymywanie się wysokich cen innych metali (indeks CRB Metals wciąż pozostaje bardzo blisko rekordowego poziomu) trzeba wiązać z narastającymi obawami inflacyjnymi. Taka interpretacja wpisuje się w ostatnią decyzję Fed o podwyżce stóp procentowych. Doszło do niej pomimo obaw o wpływ huraganów na gospodarkę USA. Sądzono, że w ich wyniku nastąpi przerwa w cyklu zaostrzania polityki monetarnej. Skoro więc stopy wzrosły, to oznacza, że Fed zaczyna się niepokoić inflacją. Obecna dysproporcja stóp procentowych w USA i strefie euro oraz oczekiwania na jej dalsze zwiększanie się powodują umocnienie dolara. Dalszy spadek euro spowoduje już wkrótce, że pierwszy raz od ponad trzech lat średni roczny kurs również zacznie się obniżać, a roczna zmiana stanie się ujemna. Stanowić to będzie wyzwanie dla amerykańskich rynków. Pogarszać się zacznie konkurencyjność eksportu, co wpłynie na wyniki firm w ostatnim kwartale. Można też przyjąć, że zniżka EUR/USD poniżej 1,19 wywoła zaniepokojenie na rynku towarowym. Dlaczego? Skoro źródłem aprecjacji dolara jest polityka Fed, a pochodną dalszych podwyżek stóp może stać się schłodzenie koniunktury gospodarczej, to pojawi się ryzyko spadku popytu na surowce.

BUX w opałach

Reklama
Reklama

Korekta notowań węgierskich obligacji i waluty stopniowo przenosi się na rynek akcji. Rentowność 5-letnich papierów skarbowych podniosła się we wrześniu z poniżej 5,5% do 5,9%, czyli najwyższego poziomu od półtora miesiąca. Kurs euro sięgnął 248,5 forinta wobec 243,5 forinta w dołku. W relacji do dolara zniżka sięga już prawie 6%. W dół idzie we wrześniu również cena czeskiej korony. To może być znak, że inwestorzy zagraniczni powoli zaczynają realizować zyski w regionie. BUX w efekcie piątkowej przeceny o 2,4% opuścił dołem dwutygodniową konsolidację. To zapewne wstęp do większej zniżki. W czasie spadku z pierwszej połowy sierpnia indeks stracił 5,5%. Wobec tego za kluczowy poziom można teraz uznać 22 056 pkt (5,5% od ostatniego szczytu). Przekroczenie tej bariery potwierdzi, że zaczęło się odreagowanie czteromiesięcznego wzrostu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama