W ramach politycznego wahadła o 8-letnim okresie wahań wynik ostatnich wyborów do Sejmu stanowi pewien postęp w stosunku do elekcji z 1997 roku. Ewentualna koalicja PiS i PO wydaje się co prawda jedynie kolejną mutacją sojuszu AWS-UW sprzed 8 lat, ale zmniejszenie wpływu związku zawodowego i pozbycie się lewicujących części dawnej UW niewątpliwie zwiększa szanse na "prawicowość" ewentualnego rządu. To wersja optymistyczna. Patrząc realistycznie na deklaracje wszystkich partii, które dostały się do Sejmu, nie można oprzeć się wrażeniu, że spójny program gospodarczy byłaby zdolna wypracować tylko wielka koalicja partii otwarcie etatystycznych, czyli PiS, Samoobrony, SLD, LPR i PSL.
Deklaracje braci Kaczyńskich o konieczności "rewolucji moralnej" wzbudzają sympatię. Problem polega na tym, że państwo w ogólności - w szczególności obecne państwo polskie - jest ostatnim źródłem, z którego impuls do tego "rewolucji" może nadejść. Sposób, w jaki to państwo zostało zorganizowane po 1989 roku - jakkolwiek stanowiący radykalną poprawę w porównaniu do okresu PRL - jest bowiem głównym źródłem schorzeń, z którym PiS chce walczyć. Deklarowane pomysły na walkę z korupcją poprzez rozbudowę aparatu urzędniczego i wzmacniane jego uprawnień sugerują, że większości polskiej klasy politycznej potrzebna jest raczej rewolucja intelektualna. Niestety, w wieku, w którym znajduje się pokolenie osób sprawujących władzę w naszym kraju, zrozumienie, że ukształtowany wg archaicznych XX-wiecznych wzorców rząd-Lewiatan jest tylko złośliwą naroślą żerująca na społeczeństwie raczej nie będzie możliwe.
Oczywiście, można się pocieszać, że okropna socjalistyczna retoryka PiS jest tylko chwytem wyborczym. Niestety, patrząc na dokonania członków PO z okresu minionych 15 lat można raczej lękać się o faktyczny poziom przywiązania polityków Platformy do deklarowanych liberalnych wartości. W pesymistycznym scenariuszu obsada stanowisk rządowych będzie miała jedynie towarzyskie znaczenie: faktyczne rządy sprawować będzie nadal i tak "tyrania status quo" według określenia Miliona Friedmana.