Końcówka III kwartału upływała na amerykańskich giełdach w dobrych nastrojach. Nie zmąciły ich słabe dane o dochodach i wydatkach osobistych, a także fakt, że w sierpniu - trzeci miesiąc z rzędu - stopa oszczędności w USA była ujemna. Ten ostatni fakt coraz mocniej niepokoi. W połączeniu z ostatnim pogorszeniem nastrojów każe spodziewać się ograniczenia wpłat do funduszy inwestycyjnych, co może w niedalekiej przyszłości mieć przełożenie na koniunkturę giełdową.
S&P 500 na dobre utknął na wysokości marcowego szczytu. Do czwartku słabość odbicia od wsparcia przy 1205 pkt zapowiadała rychły atak na tę barierę. Prawdopodobieństwo jej przebicia było bardzo duże. Jednak końcówka tygodnia przyniosła wyraźniejszy wzrost i indeks oddalił się od wsparcia na ponad 20 pkt. W związku z tym wciąż czekamy na opuszczenie ponad 2-miesięcznej tendencji bocznej w strefie 1205-1245 pkt. Trudno jest wskazać jednoznaczne elementy zapowiadające zwycięstwo którejś ze stron. Ciekawe wskazówki może dać dzienny MACD, który zbliża się od dołu do średniej. Trudności z jej przełamaniem podtrzymywałyby zagrożenie spadkiem poniżej 1205 pkt w niedługim czasie. Jeśli wskaźnik przetnie linię sygnalną S&P 500 zapewne zbliży się do tegorocznego maksimum i spróbuje go sforsować.
Pomimo tegorocznych trudności z kontynuacją hossy, rozpoczętej na wiosnę 2003 r., specjalistów nie opuszcza optymizm. Citigroup przedstawił prognozę dla S&P 500, zakładającą wzrost w przyszłym roku do 1400 pkt. Uzasadniona jest obecną wysoką premią za ryzyko oraz apetytem na akcje ze strony funduszy inwestycyjnych i inwestorów spoza USA.
Koniec tygodnia przyniósł pogorszenie notowań na rynku węgierskim. Jednak nie było ono na tyle znaczące, by doprowadzić do zakończenia trzytygodniowej stabilizacji. Wsparciem jest zamknięcie z 23 września przy 22 565 pkt. Dopiero przebicie tej bariery stanie się zapowiedzią zwrotu notowań. W III kwartale BUX zyskał blisko jedną czwartą i był to wynik o ponad połowę lepszy od indeksu MSCI Emerging Markets.