Na wczorajszej sesji WIG20 stracił 1,4% i był to największy spadek od dwóch miesięcy. Nie jest to w mojej opinii dowód na przełomowy charakter wczorajszej sesji, ale potwierdzenie, że dotychczasowa zwyżka była bardzo silna. W przypadku pozostałych najważniejszych indeksów skala przeceny nie przekroczyła 1%.

Pierwszym istotnym wsparciem jest linia trendu wzrostowego, przebiegająca obecnie na 2385 pkt. Oznacza to, że potencjał spadkowy, biorąc pod uwagę wczorajsze zamknięcie, można szacować na około 5%. W zapoczątkowanej w połowie maja fali wzrostowej najgłębsza korekta przyniosła obsunięcie WIG20, mierzone w cenach zamknięcia o 3,4%. Sygnały sprzedaży, które dotychczas padły, mają znaczenie krótkoterminowe. I tak wprawdzie RSI (z 14 sesji) opuścił obszar wykupienia po negatywnej dywergencji, ale ma jeszcze daleko do poziomu równowagi. Wartość wskaźnika jest najniższa od kilku tygodni. Owszem, otwarte zostało okno bessy, ale towarzysząca temu wydarzeniu wartość obrotów akcjami dużych spółek należała do najmniejszych w ostatnich dwóch miesiącach. Oczywiście, luka stanowi teraz ważny punkt odniesienia dla oceny siły rynku (i najbliższy, a właściwie jedyny opór), niemniej sama w sobie nie zapowiada zwrotu.

Na razie sygnałów zakończenia hossy nie otrzymaliśmy, choć wczoraj inwestorzy mogli się przekonać, jak działa podwyższona zmienność. Notowania PKN Orlen spadły 4,4% i była to największa jednodniowa przecena od początku 2003 roku. To negatywne dla posiadaczy akcji wydarzenia poparło okno hossy, otwarte przy wysokim wolumenie. Nie zdziwiłbym się, gdyby w kolejnej odsłonie wzrostu na warszawskiej giełdzie PKN już nie wziął udziału.

Mimo że korekta była dość powszechnie oczekiwana, to jednak w przypadku niektórych dużych spółek rozmiary przeceny są zaskakujące. O ile obsunięcie GTC o 5,5% wynika po części z niskiej płynności, to nie da się tego już powiedzieć o 4,7-proc. spadku notowań Agory. Widać, że inwestorzy z dużą łatwością podejmują zdecydowane decyzje.