Osiągnięty w niedzielę wieczorem kompromis oznacza koniec politycznego pata, w którym tkwiła niemiecka scena polityczna od wyborów z 18 września. Brak decyzji dotyczących składu - więc również programu nowego rządu - wnosił element niepewności na niemiecki rynek, a tego inwestorzy bardzo nie lubią.
W zamian za oddanie fotela kanclerza, SPD ma otrzymać osiem ministerialnych tek, w tym kluczowe ministerstwa spraw zagranicznych, finansów, sprawiedliwości, pracy i zdrowia. Partie chadeckie obejmą sześć resortów, a przewodniczący bawarskiej CSU i zarazem premier tego landu Edmund Stoiber ma w nowym rządzie zostać ministrem gospodarki.
Inwestorzy dobrze przyjęli te informacje i indeks DAX jeszcze wczesnym przedpołudniem zwyżkował o 0,9%. Wzrosły kursy wszystkich 30 tworzących go spółek. Angela Merkel zapowiedziała, że priorytetem jej rządu będzie tworzenie nowych miejsc pracy i redukcja zadłużenia. Jednym ze sposobów na zmniejszenie bezrobocia ma być podniesienie stawki podatku VAT z 16 do 18%, co pozwoli na obniżenie o 2 pkt proc. miesięcznych składek płaconych przez przedsiębiorców i pracowników na fundusz ubezpieczenia przed bezrobociem. Ma być też zniesione prawo weta central związkowych wobec umów zarządów spółek z radami pracowniczymi. Prawo nie będzie też chroniło przed zwolnieniami w firmach zatrudniających mniej niż 20 osób. Wszystko to miałoby ułatwić i zmniejszyć koszty tworzenia miejsc pracy.
Program rządu, zwłaszcza w szczegółach, nie jest jednak jeszcze znany, a konstruowanie nowego gabinetu może potrwać nawet pół roku, jeśli tworzące go partie będą upierały się przy przedwyborczych zapowiedziach. Im więcej z upływem dnia pojawiało się takich wypowiedzi i analiz nie wróżących łatwego życia wielkiej koalicji, tym bardziej słabł entuzjazm inwestorów i po południu indeks DAX zwyżkował już tylko o 0,65%.
Bloomberg