Zaskakująca pozycja w bilansie to tzw. saldo dochodów. W sierpniu było ujemne i wyniosło 664 mln euro - podał NBP. Złożyły się na to m.in. dywidendy wypłacone zagranicznym inwestorom (276 mln euro) oraz reinwestowane zyski polskich przedsiębiorstw (283 miliony). - Przewidywaliśmy, że saldo dochodów będzie dwukrotnie mniejsze - mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Banku Handlowego. - Wszystko wskazuje na to, że okres, w którym spółki wypłacają dywidendy, ulega wydłużeniu - twierdzi Wojciech Kuryłek, główny ekonomista Kredyt Banku. Prognozował on, że sierpniowy bilans płatniczy zamknie się nadwyżką 260 mln euro. Prognoza Banku Handlowego zakładała nadwyżkę na poziomie 12 mln zł.
Na wyliczony przez NBP deficyt w kwocie 380 mln euro - oprócz dywidend - złożył się też deficyt w obrotach handlowych. Wyniósł 368 mln euro i był nieco większy niż oczekiwali ankietowani przez PARKIET ekonomiści (średnio 229 milionów).
Za granicą sprzedaliśmy w sierpniu towary i usługi o wartości nieco ponad 6 mld euro. To o 15,1% więcej niż przed rokiem i więcej, niż oczekiwali analitycy.
- W sierpniu kurs euro był wyższy niż 3,9 zł, uważane przez eksporterów za minimum opłacalności eksportu - mówi W. Kuryłek. - Nie spodziewam się negatywnego wpływu silnego złotego na polski eksport wcześniej niż w 2006 r. Dopiero na początku przyszłego roku będą bowiem renegocjowane kontrakty - twierdzi też K. Zajdel--Kurowska.
Import wyniósł w sierpniu 6,4 mld euro i był o 15,5% większy niż rok wcześniej. Ekonomiści spodziewali się wzrostu, ale o nieco ponad 10%. - Myślę, że większa dynamika importu nie jest spowodowana wzrostem popytu krajowego czy inwestycjami, ale podwyżką cen ropy naftowej - mówi ekonomistka BH. Wylicza, że w sierpniu ropa była średnio o 12% droższa niż w lipcu.