Reklama

Marcinkiewicz spodziewa się trudnych rozmów z PO o programie wspólnego rządu

Warszawa, 14.10.2005 (ISB) - Kandydat Prawa i Sprawiedliwości (PiS) na premiera Kazimierz Marcinkiewicz oczekuje sprzeciwu Platformy Obywatelskiej (PO), z którą buduje koalicję rządową, w kwestii propozycji podatkowych, ZUS-u, prywatyzacji, służby zdrowia i deficytu budżetowego. Spotkanie Marcinkiewicza na temat propozycji PiS-u z kandydatem na wicepremiera z ramienia PO Janem Rokitą odbędzie się w piątek.

Publikacja: 14.10.2005 10:45

"Myślę, że to są sprawy związane z podatkami; myślę, że to są sprawy związane z ZUS-em, to są kwestie związane z prywatyzacją, ze służbą zdrowia i jeszcze [...] deficyt budżetowy" - powiedział Marcinkiewicz w piątkowym wywiadzie dla radia PiN.

Kandydat na premiera skrytykował wyliczenia PO dotyczące kompromisowej propozycji programu dla nowego rządu, którą niedawno przedstawił swojemu koalicjantowi.

"Geniusze z PO, nie znając liczb - bo w programie, który przedstawiłem, liczb prawie nie ma - wyliczyli 40 mld zł. Mogli się nie oszczędzać - naprawdę mogli powiedzieć: 140, to byłoby jeszcze straszniej i wyglądałoby jeszcze gorzej" - powiedział Marcinkiewicz.

"Ten program, który my przedstawiliśmy - ale nie ten, który ja już przedstawiłem, jako pewien element kompromisu dla PO - jest policzony i on mieści się w 12-14 mld zł i trzeba mówić prawdę" - dodał.

Wyjaśnił, że celowo nie przedstawił w propozycji programowej żadnych wyliczeń, żeby można było je uzgodnić, np. w kwestii obniżenia podatków czy wprowadzenia ulg na dzieci.

Reklama
Reklama

"To jest z mojej strony propozycja kompromisu, z drugiej strony - zamiast dyskusji mam atak" - zaznaczył.

Marcinkiewicz zapowiedział, że poprosi PO o wyjaśnienia, w jaki sposób ta partia chciałaby zrealizować swoje plany, np. jak chciałaby obniżyć deficyt budżetu na 2006 rok do 15 mld zł z 32,6 mld zł zaproponowanych przez obecny rząd i wobec 30,0 mld zł deklarowanych przez PiS.

Komentując krytyczne opinie na temat planu budowy 3 mln mieszkań, Marcinkiewicz powiedział, że początkowo program ten będzie oznaczał zwiększone wpływy do budżetu, m.in. z podatków dochodowych i podatku od towarów i usług (VAT) dzięki rozkręceniu koniunktury, a dopiero po 2-3 latach pojawią się koszty, gdy zacznie się spłacanie kredytów gwarantowanych przez państwo.

"[Program mieszkaniowy] musi ruszyć od razu, tzn. jeszcze na wiosnę chcemy, żeby porozumieć się z bankami, z BGK, dlatego, że z tego liczymy na dodatkowe dochody dla budżetu państwa" - stwierdził kandydat na premiera.

Marcinkiewicz zapowiadał niedawno, że jego gabinet powstanie 28 lub najpóźniej 31 października, a rozmowy nad kształtem wspólnego programu, a później - składu personalnego rządu ruszą pełną parą po drugiej turze wyborów prezydenckich, zaplanowanej na 23 października. (ISB)

tom/mik

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama