Dokument oceniający pomysły kandydata PiS na premiera Kazimierza Marcinkiewicza poznamy dopiero w poniedziałek. Dziennikarze spodziewali się, że lider PO Jan Rokita skrytykuje swojego partnera do rozmów o koalicji za nierealność części postulatów (dotyczących m.in. finansowania budowy mieszkań, zakazu zadłużania się przez ZUS czy likwidacji Narodowego Funduszu Zdrowia). Tymczasem Platforma nie zaprezentowała oficjalnie sygnalizowanych już wyliczeń, ile reformy PiS będą kosztować budżet (mowa była nawet o 30 mld zł). J. Rokita spotkał się z K. Marcinkiewiczem, aby wyjaśnić "różne wątpliwości" co do przedstawionego przez PiS programu. - Chciałem m.in. jasno zdefiniować, jak koalicjant rozumie pojęcie deficytu budżetowego, a także, co oznacza "bierna kontrola Skarbu Państwa" w spółkach - mówił po spotkaniu lider PO. Zapowiedział, że Platforma oceni ostatecznie postulaty koalicjanta w poniedziałek. W przyszłym tygodniu odbędzie się dodatkowo jeszcze jedno spotkanie liderów obu partii. Chodzi o ustalenie kalendarza prac nad stworzeniem rządu już po II turze wyborów prezydenckich (23 października). Wtedy też będą rozstrzygane spory programowe. - Po piątkowej rozmowie jesteśmy bliżej kompromisu - ocenił K. Marcinkiewicz. Warto jednak pamiętać, że od pewnego czasu PiS domaga się ukarania przez szefów Platformy Hanny Gronkiewicz-Waltz, liderki PO na Mazowszu i jednego z głównych ekspertów ekonomicznych tej partii. A to może w przyszłości utrudnić rozmowy o programie.
Obie partie poinformowały, że pierwsze decyzje nowego rządu będą dotyczyć spraw "makroekonomicznych" - m.in. określenia deficytu budżetu na 2006 r. PiS potwierdził wcześniejsze informacje PARKIETU, że przygotowała już autopoprawkę budżetu. Ugrupowanie chce ograniczyć projektowany przez odchodzący rząd deficyt 32,5 mld zł do 30 mld zł. PiS liczy głównie na oszczędności z planowanej likwidacji agencji i funduszy (5,7 mld zł), a także na wzrost przychodów z podatku VAT. Z drugiej zaś strony, partia prognozuje spadek wpływów z CIT w związku z nowymi ulgami dla przedsiębiorców.
Marcinkiewicz zachęca do cięć.
Wciąż istnieje miejsce do redukcji stóp procentowych w Polsce. Można je bezpiecznie obniżyć do 2,5-3% - powiedział K. Marcinkiewicz w piątkowym wywiadzie dla Radia PiN. - Przy tej inflacji, tej stabilności finansowej i zapowiadanej przez nas kotwicy budżetowej jestem przekonany, że prawie co miesiąc można schodzić ze stopami - dodał. Jego zdaniem, na zapowiadaną przez PiS zmianę konstytucji i likwidację Rady Polityki Pieniężnej "trzeba będzie poczekać przynajmniej dwa lata". K.K., Reuters