O wzroście indeksu Dow Jones Industrial Average przesądziła wczoraj wiadomość o porozumieniu zarządu General Motors ze związkami zawodowymi. Większe ożywienie za oceanem uniemożliwiła kolejna podwyżka cen ropy naftowej. Natomiast na europejskich giełdach właśnie spółki naftowe przewodziły wczorajszym wzrostom.
Kurs akcji GM zyskał aż 12% i był to największy wzrost poniedziałkowej sesji na NYSE. Z takim entuzjazmem inwestorzy zareagowali na porozumienie spółki ze związkiem United Auto Workers. Porozumienie jest wprawdzie tymczasowe, ale może zmienić się jedynie w szczegółach, a nie co do istoty sprawy. A istota polega na tym, że związkowcy zgodzili się na obniżenie składek na ubezpieczenie zdrowotne emerytów płaconych przez firmę o 15 mld USD w długim terminie, a dla pracowników o 3 mld USD. W praktyce oznacza to, że koszty tego największego na świecie producenta samochodów zmniejszą się o 1 mld USD rocznie. Dla każdego są to olbrzymie pieniądze, a dla sytuacji finansowej spółki taka oszczędność jest niesłychanie istotna, gdyż III kwartał zakończyła ona stratą.
Znaczący wzrost w innych sektorach amerykańskiej giełdy uniemożliwiła kolejna podwyżka cen ropy naftowej i gorszy, niż prognozowano, raport o rozwoju przemysłu w rejonie Nowego Jorku. Analitycy już po raz trzeci obniżyli prognozy wzrostu zysków spółek
w III kw.
Na głównych europejskich rynkach najbardziej zwyżkowały akcje firm energetycznych, a ściślej naftowych, takich jak BP i Total. Ropa zdrożała, bo nad Morzem Karaibskim nabiera sił huragan Wilma i jest ryzyko, że znowu może przerwać wydobycie ropy w rejonie Zatoki Meksykańskiej. Zwłaszcza że po atakach Katriny i Rity jest ono o 67% mniejsze niż zazwyczaj. Zyski europejskich spółek naftowych mogą wzrosnąć w tym roku o 43%, podczas gdy w styczniu prognozowano jedynie 3,5% wzrostu.