Jeszcze na początku sierpnia kurs katowickiej firmy przekraczał 60 zł (szczyt został wówczas ustanowiony na 65,4 zł). Od tego czasu spada, przy czym w ostatnich dniach zniżka bardzo przyspieszyła. We wtorek notowania obsunęły się o 12,5%, do 32,9 zł - poziomu najniższego od września 2004 r. Największa niespodzianka to jednak wyraźna - jak na Hydrobudowę, gdzie koncentracja kapitału jest bardzo duża - poprawa płynności. Wtorkowy wolumen - 30,5 tys. akcji - był najwyższy od maja 1999 r. Wczoraj kurs odrabiał straty. Wzrósł o 4,3%, do 34,3 zł, przy wolumenie 24,4 tys. papierów - cztery razy wyższym od średniej z ostatnich dwóch tygodni i wielokrotnie wyższym od średniej miesięcznej.
Co było przyczyną "zawirowań" kursu? Całkowicie nieprawdziwe okazały się internetowe plotki, że w grę może wchodzić zatrzymanie menedżerów przez policję (pod koniec lipca krótkotrwałe zatrzymanie czterech osób spowodowało gwałtowną przecenę akcji). Jak zapewnili nas przedstawiciele przedsiębiorstwa, nic takiego nie miało miejsca, a wszyscy menedżerowie pracują normalnie. - Nie wiem, co było powodem spadku. Na pewno osoby związane z Hydrobudową (członkowie zarządu i rady należą do znaczących akcjonariuszy - red.) nie wykonywały żadnych pochopnych kroków. Pytałem o to. Nikt nie sprzedawał akcji - komentuje Józef Tomolik, prezes Hydrobudowy. Ocenia, że wahania kursu to efekt gry rynkowej, która toczy się poza spółką. Czy w grę mogą wchodzić obawy inwestorów o wyniki kwartalne? - Nie. Choćby dlatego, że nikt ich nie zna - odpowiada prezes. Jakich danych należy się spodziewać? - Liczymy je. Będą znane, kiedy je opublikujemy - ucina prezes.
Być może zwiększone tempo zniżki było efektem wygaśnięcia lub ograniczenia popytu ze strony inwestorów finansowych. O zgromadzeniu ponad 61 tys. akcji (ponad 7% kapitału i 5% głosów) poinformowały fundusze kierowane przez TFI Opera. Komunikat w tej sprawie został opublikowany 12 października. Pakiet odpowiada wolumenowi wszystkich giełdowych transakcji (ostatnia pakietówka datowana jest na luty 2005 r.) zawartych od 2 września do 11 października włącznie. To wskazuje, jak duży udział w handlu Hydrobudową mogły mieć zakupy realizowane przez instytucje (zwłaszcza że TFI Opera dostała licencję na działalność w maju, więc fundusze miały tylko kilka miesięcy, by zgromadzić pokaźny pakiet). W połowie sierpnia o dokupieniu akcji informowały fundusze ING TFI. Zwiększyły zaangażowanie z 9,8% do 10,2% głosów (i ponad 14% kapitału).
Teza o ograniczonym popycie stoi jednak w sprzeczności z wysokimi obrotami. Chyba że były one efektem "wysypu" akcji w obawie o dalsze notowania. Czy wczorajszy wzrost oznacza, że dzień wcześniej doszło do przesilenia? Dziś możemy już poznać odpowiedź.