Mijający tydzień przyniósł kontynuację spadków. Możliwe, że po raz kolejny okaże się, że przynajmniej jeden z trzech miesięcy okresu przełomu letnio-jesiennego (VIII, IX,X) przyniesie zniżkę WIG o co najmniej 7,1 %. Opublikowane w środę dane o produkcji przemysłowej wskazują na to, że na solidne ożywienie gospodarcze przyjdzie nam jeszcze poczekać. Z uwagi na stosunkowo silne obecnie powiązanie naszej gospodarki ze strefą euro trzeba zauważyć, że z tamtego obszaru również płyną niezbyt sprzyjające wieści, i to zarówno gdy chodzi o samą realną dynamikę PKB, jak i przebieg procesów inflacyjnych.
Po pierwsze, zdaniem sześciu poważnych instytucji badawczych gospodarka niemiecka znajdzie się w 2006 roku na progu recesji. Po drugie, inflacja w strefie euro wzrosła ostatnio do 2,6%, co zwiększa prawdopodobieństwo zaostrzenia polityki pieniężnej przez EBC. Pogarsza to perspektywy tamtejszego popytu wewnętrznego, co w połączeniu z wciąż mocnym kursem złotego względem euro może mieć negatywny wpływ na wyniki finansowe naszych eksporterów. Wydaje się, że obawy przed realizacją tego scenariusza były jedną z głównych przyczyn ostatnich zniżek kursów akcji blue chipów. Biorąc pod uwagę tempo dotychczasowych spadków nie sądzę, aby dogodny moment do kupna walorów płynnych spółek pojawił się bardzo szybko.
Nadal zdecydowanie podtrzymuję swój pogląd, że w średnim terminie będziemy mieć do czynienie z przepływem kapitału z segmentu spółek przemysłowych w kierunku wrażliwych na wahania inwestycji sektora walorów firm pozaprzemysłowych. Warto zauważyć, że w każdym z pięciu lat okresu 2000-2004 realne tempo wzrostu PKB było wyższe od realnego tempa zmian nakładów inwestycyjnych i wydaje się, że tendencja ta powoli będzie ulegać odwróceniu. Może spowodowane być to choćby coraz większym stopniem wykorzystania mocy produkcyjnych.
Zwróć uwagę:
Interia - akcjogram tej medialnej spółki wybija się z podwójnego dna