Bank Pocztowy zarobi w tym roku na czysto ok. 22 mln zł - przewiduje prezes Bieć. II półrocze jest słabsze niż I, w którym zysk banku wyniósł blisko 15 mln zł. Ale całoroczny wynik będzie wyraźnie lepszy od 19 mln zł wypracowanych w ub.r. Skąd poprawa? Po części jest to zasługa niższych rezerw na złe kredyty. Ale przede wszystkim efekt spadku kosztów działania.
Oszczędności na papierze
W I półroczu koszty nie przekroczyły 58 mln zł. Przed rokiem były o 10 mln zł większe. W Pocztowym najlepiej w całym sektorze bankowym widać korzyści ze zmiany dokonanej w ub.r. w Krajowej Izbie Rozliczeniowej. Ostatecznie zrezygnowano wówczas z wymiany papierowych dokumentów między bankami i rozliczenia są dokonywane wyłącznie elektronicznie. Przyszłoroczny wynik nie będzie już tak dobry. Zarząd planuje go wstępnie w granicach 8-10 mln zł. - Wzrosną zarówno koszty rzeczowe, jak i osobowe - mówi prezes. Wydatki będą związane z "wpięciem" Banku Pocztowego do systemu informatycznego Poczty Polskiej. Dzięki temu operacje bankowe na poczcie, np. przyjmowanie depozytów, dokonywane teraz na papierze (dokumenty muszą trafić do centrali banku w Bydgoszczy), będą realizowane szybciej.
- Bardzo korzystna jest dla nas obecna reforma poczty. Poczta wprowadza linie biznesowe. I my współpracujemy z linią, która ma okienka pocztowe. Ta współpraca układa się dobrze. To będzie jeszcze jeden powód przyspieszenia naszego rozwoju. Nie ma powodu, żeby nie udało nam się to, co udało się np. w Japonii czy w Niemczech, gdzie nasz odpowiednik jest największym bankiem detalicznym pod względem liczby rachunków - uważa A. Bieć.
Pocztowy outsourcing