Zaskoczenie przegraną Tuska było spore. Widać to było między innymi w komentarzach zagranicznych stacji telewizyjnych. Śledziłem z uwagą rozmaite opinie dziennikarzy o nowo wybranym prezydencie. Wszak to opinie dziennikarzy i korespondentów tworzą image polityka wobec zagranicznych inwestorów. Nie są one najgorsze. Co najważniejsze, Lech Kaczyński uchodzi za polityka odpowiedzialnego.

W pewnym sensie spodziewałem się właśnie takiej reakcji giełdy, a właściwie braku reakcji. Indeks urósł, lecz nie na wieść o zwycięstwie Kaczyńskiego, lecz dlatego, że rosły inne giełdy, a przede wszystkim Budpeszt. Zarządzający zagranicznym kapitałem nie zmienią swego podejścia z dnia na dzień. Zbyt dużo zostało go wpompowane w nasz rynek. A najgorsze co mogliby zrobić - to zacząć wyprzedawać pierwszego dnia po wyborach. Nie sprzedaliby zbyt dużo, a panika sama nakręciłaby się, obniżając ceny w ciągu trzech dni nawet o kilkanaście procent. Dlatego też nie przeceniałbym poniedziałkowej reakcji rynku. Negatywny oddźwięk może się pojawić z opóźnieniem, a już na pewno wtedy, gdy pojawią się jakieś zapowiedzi sięgnięcia po rezerwy w NBP, czy też jakieś inne decyzje, których konsekwencją będzie osłabienie waluty.

Tymczasem WIG20 przełamał krótkoterminową linię trendu spadkowego. Patrząc z tej perspektywy, należałoby się spodziewać wzrostu do kolejnych oporów: 2375 i 2420 pkt. Biorąc pod uwagę fale Elliotta, można się dopatrzyć lekko naciąganych 3 fal korekcyjnych, które tworzą trzy ostanie sesje. Oznaczałoby to koniec korekty i powrót do spadków.

Wzrost zawdzięczamy przede wszystkim KGHM i BZ WBK. Ruch w górę kontynuowała też TP. Pozostałe molochy z dwudziestki właściwie nie zmieniły ceny. Nadal utrzymują się spore obroty, co jest dosyć dziwne przy płaskim rynku. Oznacza to dystrybucję z jednej strony i akumulację z drugiej. Nie jest to już ten sam rynek, co miesiąc temu czy dwa.. Liczba akcji po stronie podaży jest teraz już tak znacząca, że notowaniom trudno się podnieść po dosyć gwałtownej przecenie.