Reklama

Pranie i płukanie

"Intuicyjna" strona rynku wydaje się równie ważna, jak ścisłe reguły inwestowania

Publikacja: 05.11.2005 08:40

Chyba ciężko byłoby mi rozstać się z pracą na rynkach finansowych. Uzależniłem się. Nie tylko od adrenaliny związanej z braniem pozycji, uzależniłem się od niuansów strategii inwestycyjnych czy też kulisów psychologii rynku. Od ciągłych zmian, stabilizacji i dynamiki. Do tego stopnia przyzwyczaiłem się do moich czterech ekranów, że praca na jednym w domu wydaje się bardzo niekomfortowa.

O rynkach mogę mówić w nieskończoność. Tym razem to będzie mała dygresja o magii znaków. To bardzo ciekawe. Ale oprócz klasyki, czyli modeli inwestycyjnych, teorii Dowa, fal Elliotta, zniesień "Fibo", średnich, oscylatorów i innych "profesjonalnych" narzędzi, każdy inwestor wypracował swój szereg znaków, zależności (często zupełnie nie związanych z finansami, nie dających się skwantyfikować), które decydowały o jego sukcesie lub inaczej, o jego przetrwaniu na rynku. W zasadzie każdy model jest dobry, dopóki zarabia pieniądze. Chodzi o to, żeby jak najwcześniej zauważyć zależność i wykorzystać znaki, a gdy się magia kończy, odstąpić od strategii.

Wypunktowałem kilka idei - zależności, które wykorzystuję w mojej pracy analityka rynków, tudzież inwestora-hobbysty. Prawdopodobnie różne środowiska inwestorów wypracowały swoje własne znaki. Ciekaw jestem, na co patrzą inni.

1) Idea negatywnego wskaźnika. Podobno najlepszy analityk to taki, który albo zawsze trafia, albo zawsze jest w błędzie. Pamiętam, że kiedyś prognozy pewnego ekonomisty o rynku walutowym były w 100% różne od rzeczywistości. To działało tak dobrze, że autentycznie zacząłem doważać modelowy rozkład prawdopodobieństwa zachowania kursów od jego wypowiedzi. (Na marginesie, kiedyś sam byłem inspiracją dla innych jako negatywny wskaźnik.)

2) Wskaźnik pozycji. Mam wielu znajomych, którzy zajmują się profesjonalnie rynkami finansowymi. Część z nich odnosi bardzo duże sukcesy. Mają mój szacunek. Wiem jedno, gdy wszyscy mamy takie samo zdanie, zwykle się ono nie sprawdza. Znany rekin giełdowy Mirosław Saj określa to mianem "zbyt oczywistego scenariusza".

Reklama
Reklama

3) "Kupuj kiedy leje się krew, sprzedawaj, kiedy wszyscy kupują". Znanym przykładem znaków zapowiadających zmiany tendencji są pojawiające się w prasie nagłówki o hossie na GPW. To powinno budzić czujność. One nakręcają zwykle drobnych inwestorów do zakupów, umożliwiając silnym dystrybucję. Ciekawostka, że przed ostatnią 10-proc. korektą na GPW, do dalszych wzrostów przekonywali mnie zarządzający, którzy kiedyś jeszcze kilkaset punktów niżej twierdzili, że trzeba sprzedawać. Wątku o tegorocznej "rzezi" krajowych instytucji przez inwestorów zagranicznych nie chciałbym jednak rozwijać.

4) Nic nie dzieje się przypadkiem. Szczególnie myślę tutaj o giełdzie, a jeszcze bardziej konkretnie o rynku kontraktów terminowych. Wprawdzie, od kiedy inwestorzy zagraniczni stali się dominującą siłą na naszym parkiecie, korelacja i transparentność "futures" oraz "kasowego" troszeczkę się zmniejszyła, jednak pewne zasady pozostają niezmienione.

5) "Pranie i płukanie". Idea często spotykana na rynku EUR/USD, na którym porusza się bardzo wiele kapitału spekulacyjnego (takiego jak np. platformy internetowe), czy też gdzie jest tradycja budowania książek "orderów". Często zmiany tendencji na rynku zaczynają się od "wystopowania" krótkoterminowych graczy przez "mocne ręce". Wielu moich znajomych zwykle uwzględnia taki scenariusz, a jego wystąpienie jest zielonym światłem do podjęcia decyzji inwestycyjnej.

Takich idei jest wiele. Każda warta oddzielnej rozprawki. Pasjonaci, którzy szukają, odnajdują wciąż nowe i nowe... "Intuicyjna" strona rynku wydaje się równie ważna, jak ścisłe reguły inwestowania. Dobrze jest wykorzystywać znaki, lecz należy pamiętać, aby być elastycznym. Żaden model, żadna zależność nie trwają wiecznie.

Autor to analityk rynków finansowych

Pekao

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama