Po czterech sesjach na plusie i wtorkowym spadku indeksów na Wall Street, wczoraj inwestorom trudno było się zdecydować, czy mają dalej sprzedawać papiery, czy ponownie przystąpić do zakupów. Za tym drugim przemawiał spadek cen ropy naftowej. Za pierwszym, czyli wyprzedażą - rosnąca znów rentowność obligacji oraz złe wieści dotyczące dwóch dużych korporacji, General Motors i AIG. Atmosferę niepewności wzmagało wyczekiwanie na publikację raportu przez Cisco (miał się ukazać po sesji).

Akcje GM spadały wczoraj o ponad 4%, po tym jak główny dostawca części do produkowanych przezeń aut - będący w stanie upadłości koncern Delphi - poinformował o sporych stratach w trzecim kwartale. Niepokojące są też coraz to nowe doniesienia o toczącym się śledztwie SEC (amerykańska KPWiG) w sprawie planów emerytalnych GM i innych spółek. Akcje AIG traciły wczoraj umiarkowanie. Ubezpieczyciel podał, że musi przełożyć publikację raportu finansowego za trzeci kwartał i najprawdopodobniej ponownie przeszacuje wyniki za zeszłe lata. To efekt śledztwa dotyczącego sprawozdań firmy.

W Europie w centrum zainteresowania znalazły się spółki telekomunikacyjne. Po ogłoszeniu przez Deutsche Telekom planów dotyczących inwestycji, które przełożą się na spadek zysku w przyszłym roku, akcje niemieckiego koncernu traciły ponad 3%. W ślad za nimi taniały papiery brytyjskiego Vodafone, największego operatora komórkowego na świecie, i Telecomu Italia, narodowego telekomu we Włoszech. Jeszcze gorzej od sektora telekomunikacyjnego radziła sobie jednak branża motoryzacyjna. Do dość zdecydowanej wyprzedaży papierów takich firm, jak Volkswagen, Renault czy Porsche, przyczynił się bank UBS. Jego analitycy zalecili, żeby się ich pozbywać, ponieważ branża będzie cierpieć z powodu słabnących wydatków konsumentów i nadpodaży.

Indeks DAX giełdy we Frankfurcie zakończył dzień zwyżką o 0,05%. W Paryżu CAC-40 spadł o 0,52%, a w Londynie FTSE o 0,39%. Do godz. 22.00 naszego czasu Dow Jones zyskał 0,06%, a Nasdaq Composite 0,17%.