Trudno nazwać partie "prawicowe" zdobywające władze w naszym kraju inaczej jak urodzonymi pechowcami. Stosując maksymalnie rozciągliwą definicję prawicy (niepostkomuniści) można uznać za prawicowe rządy, które obejmowały władzę po zmianie ustroju na przełomie lat 80. i 90. oraz koalicję AWS-UW utworzoną po wyborach w czerwcu 1997 r. W pierwszym przypadku Solidarność objęła władzę tylko po to, by nadziać się prawie od razu na recesję najpierw w USA w latach 1990/1991, a następnie w Europie i Japonii w 1992 roku. Zła globalnie koniunktura gospodarcza przekładała się, oczywiście, na recesję gospodarczą w naszym kraju. 8 lat po wyborach "kontraktowych" z 1989 roku władzę zdobyła koalicja AWS-UW. Już miesiąc później rozpoczął się kryzys azjatycki, rok później zbankrutowała Rosja, a 4-letnia kadencja kończyła się podczas globalnej recesji w 2001 roku. Dla odmiany, postkomunistyczna "lewica" wykazywała się znacznie lepszym "timingiem", zwyciężając w wyborach w 1993 i 2001 roku, a więc generalnie na początku kolejnych faz globalnego ożywienia gospodarczego.
Dokładnie do tego samego wniosku prowadzą badania prowadzone dla USA, gdzie w ciągu minionych 100 lat rynek akcji był zdecydowanie silniejszy w okresach kadencji demokratów niż republikanów. Oczywiście, nie znaczy to bynajmniej, że rządy lewicy sprzyjają rynkowi akcji. Zależność ta wynika z prostego faktu, że lud głosuje na partie lewicowe podczas recesji (w okresie rosnącego bezrobocia itp.), czyli w okresie, w którym ceny akcji są zwykle niskie. I odwrotnie, prawica wynoszona jest zwykle do władzy w zaawansowanej fazie cyklu gospodarczego, to znaczy fazie podatnej na załamanie. To stąd bierze się amerykańska reguła pozwalająca przypomnieć sobie, która z partii sprawowała władzę w Białym Domu w danej kadencji: jeśli recesja gospodarcza rozpoczęła się w ciągu pierwszych 6 kwartałów kadencji, mieliśmy w tym czasie administrację republikańską, jeśli nie - demokratyczną. Reguła ta po II WŚ zawiodła tylko raz, podczas drugiej kadencji Reagana (1984-1988).