Po trzech tygodniach zwyżek giełdy w Stanach i w Europie dostały zadyszki. Wczoraj znów amerykańskie indeksy otworzyły się na plusie, ale potem wahały się w górę i w dół. Nie ma chętnych na akcje, ponieważ wśród inwestorów panuje przekonanie, że sezon zakupowy może być tym razem słabszy. Obaw nie przyćmił raport wskazujący na zahamowanie w Stanach inflacji (ceny detaliczne wzrosły w październiku już tylko o 0,2%).

Po wynikach ogłoszonych we wtorek po sesji przez Home Depot, największą za Atlantykiem sieć marketów budowlanych, akcje spółki spadały o 1,5%. To głównie efekt opinii analityków, którzy twierdzą, że popyt konsumpcyjny w USA nie wskazuje, by mogła dalej poprawiać wyniki (w ostatnim kwartale jej zysk skoczył o 17%). Taniały też papiery innych sieci handlu detalicznego, m.in. sprzedającej elektronikę Circuit City.

Uwagę zwracała ostra zwyżka papierów koncernu Tyco, produkującego m.in. zabezpieczenia przeciwpożarowe. Dyrektor generalny firmy zapowiedział, że zarząd dyskutuje o sposobach podwyższenia wyceny akcji, m.in. przez podział spółki na dwie części. Drożały także papiery Boeinga na wieść, że producent samolotów dogadał się z pracownikami w sprawie kontraktów płacowych.

W Europie przeważały spadki. Inwestorzy źle odebrali słabe rezultaty finansowe kilku dużych spółek. Rozczarował m.in. niemiecki koncern RWE, zarabiając tylko 6% więcej niż przed rokiem, i szwajcarska firma pośrednictwa w pracy tymczasowej Adecco, która zwiększyła zysk o 17% - mniej niż się spodziewano. Traciły akcje koncernów górniczych po pierwszym od pięciu dni spadku cen miedzi. Jednymi z nielicznych spółek na plusie były firmy z branży finansowej. Rosły w ślad za brytyjską spółką Land Securities, największym deweloperem na rynku nieruchomości w Europie, która podała, że jej aktywa wzrosły w ciągu pół roku o 14%.

Wczoraj brytyjski FTSE-100 osłabł o 0,18%, a niemiecki DAX o 0,57%. W Paryżu CAC-40 stracił 0,68%. Na Wall Street o godz. 22.00 Dow Jones stracił 0,14%, a technologiczny Nasdaq Composite zyskał 0,10%.