Mimo że w naszym podsumowaniu branżę telekomunikacyjną reprezentują cztery spółki (nie uwzględniliśmy na razie Tella i Spraya - ze względu na niewystarczające dane), to o wynikach sumarycznych decydują w praktyce tylko dwa koncerny - TP oraz Netia. Wypracowały one aż 99,6% przychodów branży. Obie spółki z trudem zwiększają sprzedaż. O ile jeszcze Netia zdołała powiększyć przychody o 1,1%, to TP nie jest już w stanie nawet utrzymać ich na stałym poziomie. Jeszcze kilka kwartałów temu spadek sprzedaży TP w segmencie telefonii stacjonarnej równoważony był szybkim przyrostem w ramach telefonii komórkowej. Naszej największej firmie telekomunikacyjnej konkurencja jednak coraz bardziej daje o sobie znać.
Wciąż optymistycznie wygląda dość szybki wzrost zysków TP, jednak w znacznej mierze był to efekt rozwiązania rezerw, czyli wydarzenia o charakterze jednorazowym. Tym samym nie może pochwalić się Netia, która odnotowała zmniejszenie zysków.
Mimo stagnacji w przychodach III kwartał był dobry dla posiadaczy akcji największych telekomów. Kurs TP podskoczył o 22,7%, a Netii - o 12,5%. To względnie dużo na tle dynamiki wyników. Inwestorzy najwyraźniej zbyt entuzjastycznie potraktowali zwłaszcza TP. Już w pierwszej połowie października akcje telekomu przeceniono o 18%.
Pozytywnie wyróżnia się mały telekom MNI (dawny Szeptel). Trudno podtrzymać jednak tezę, że mniejszym spółkom łatwiej jest się rozwijać, jeśli popatrzeć na wyniki Mediatela, który w wolnym tempie zmniejsza straty, a co gorsza - ma coraz mniejsze przychody.
Zestawienie uwzględnia: Mediatel, MNI, Netię i TP.